Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rynki nie wierzą w bankructwo Ameryki

28 czerwca 2018

Skutki braku porozumienia w USA byłyby dużo gorsze niż upadku Lehman Brothers

Ostatnie, kilkudniowe wzrosty na światowych giełdach dowodzą wiary inwestorów w porozumienie prezydenta Baracka Obamy z republikanami w sprawie amerykańskiego budżetu. Sprawa musi się wyjaśnić w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin. - Inwestorzy liczą, że sytuacja będzie rozwiązana do 17 października, bo na ten dzień przypadają większe płatności z tytułu ubezpieczeń społecznych - twierdzi Łukasz Wardyn, dyrektor zarządzający City Index na Europę.

- Czarnego scenariusza nikt nie bierze pod uwagę. Jego prawdopodobieństwo jest minimalne, ponieważ wszyscy mają świadomość, że konsekwencje byłyby ogromne - ocenia Tomasz Matras, zarządzający z Union Investment TFI. Wskazuje, że pierwszym efektem mogłyby być obniżka ratingu USA i spadki amerykańskich i światowych indeksów nawet o kilkanaście procent.

- Brak porozumienia zawiesza obsługę długu, co oznacza dużo poważniejsze konsekwencje niż po upadku Lehman Brothers - mówi Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI. Bankructwo Lehman Brothers rozpoczęło ostrą fazę światowego kryzysu finansowego.

Specjaliści zwracają uwagę, że czarny scenariusz odbiłby się na zasobności portfeli nie tylko inwestorów z USA, lecz także krajowych funduszy. Traciłyby zarówno fundusze dłużne, jak i akcyjne. W tej ostatniej grupie narażone byłyby podmioty inwestujące w małe i średnie spółki. - To właśnie akcje takich firm ostatnio najbardziej rosły, a poza tym tu jest stosunkowo najmniejsza płynność - uzasadnia Stępień.

Nadzieje rynków na rozwiązanie kryzysu budżetowego w USA w ostatnich dniach sprzyjały funduszom, głównie akcyjnym. Najlepsze zyskały ponad 5 proc. A wykorzystujący dźwignię finansową Quercus lev nawet ponad 10 proc.

- Ogłoszenie niewypłacalności USA, które uderzyłoby we wszystkie światowe rynki akcji i obligacji, to dziś ekstremalny, katastroficzny scenariusz - zaznacza Wardyn. Wyjaśnia, że w takiej sytuacji rosłyby rentowność amerykańskich papierów dłużnych oraz koszt kredytów, w tym m.in. hipotecznych. To osłabiłoby popyt wewnętrzny i w efekcie w USA wróciłaby recesja. W konsekwencji zagrożone byłyby inne światowe rynki, w tym główni kredytodawcy USA, czyli Chiny.

- Misternie realizowany od kilku lat plan wspierania amerykańskiej gospodarki przez bank centralny ległby w gruzach. Inwestorzy na rynkach akcji wyprzedawaliby wszystko i żaden rynek akcji nie uchroniłby się przed krachem. Wyjście z recesji byłoby bardzo długotrwałe i skomplikowane, bo banki centralne nie miałyby amunicji do wspierania gospodarek i rynków - podsumowuje dyrektor z City Index.

A co w optymistycznym scenariuszu? Zdaniem Tomasza Matrasa porozumienie będzie oznaczać cięcia wydatków amerykańskiego rządu. To spowolni wzrost PKB i zmusi bank centralny do utrzymywania luźnej polityki pieniężnej. - To pozytywny scenariusz dla rynków, szczególnie określanych jako wschodzące, i w średnim terminie będzie stymulować giełdowe wzrosty - dodaje ekspert z UI TFI.

@RY1@i02/2013/201/i02.2013.201.00000140a.802.jpg@RY2@

WIG

Bartłomiej Mayer

bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.