Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Budżet 2014 nie będzie sprzyjał wzrostowi

26 czerwca 2018

Przyszłoroczny plan dochodów i wydatków z założenia ma być neutralny dla gospodarki. Ale wiadomo, że mniej państwowych pieniędzy pójdzie na inwestycje, więcej prywatnych trzeba będzie oddać fiskusowi.

Państwo w 2014 r. raczej nie wesprze konsumpcji prywatnej. Kolejny rok z rzędu wynagrodzenia w sferze budżetowej mają być takie, jak rok wcześniej. Samo zamrożenie bazy do wyliczania odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych oznacza oszczędności dla budżetu rzędu 42 mln zł. Co prawda rząd nie blokuje wzrostu pojedynczych płac, tylko cały fundusz wynagrodzeń (podwyżki są możliwe, o ile spadnie zatrudnienie), ale skutek dla gospodarki jest ten sam.

Mniej do wydania

Plan dochodów i wydatków zaszkodzi też prywatnej konsumpcji w inny sposób: poprzez wzrost niektórych obciążeń podatkowych. Pomijając tradycyjne już zamrożenie progu w PIT czy utrzymanie podwyższonej stawki VAT, wydatki może ograniczyć podwyżka akcyzy na wysokoprocentowe alkohole i papierosy. Może nie są to produkty pierwszej potrzeby, ale w strukturze konsumpcji mają ponad 6-proc. udział, co oznacza, że zmiany ich cen wpływają na poziom inflacji. Akcyza na papierosy, tytoń do palenia i susz tytoniowy ma wzrosnąć o 5 proc. MF wylicza, że w przypadku papierosów cena paczki może wzrosnąć średnio o złotówkę. W przypadku spirytusu stawka akcyzy rośnie znacznie bardziej, bo o 15 proc. Efekt - wzrost ceny detalicznej o 1,8 zł, czyli (z grubsza licząc) o ok. 10 proc. Producenci z obu branż alarmują, że skończy się to wzrostem szarej strefy, a więc efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Jeśli mają rację, to budżet nie tylko nie otrzyma większych wpływów z akcyzy (MF wylicza ten zysk na 780 mln zł), ale może dostać mniej z VAT, który jest głównym źródłem budżetowych dochodów.

Na tym nie koniec. Impuls dla wzrostu konsumpcji ze strony wyższych świadczeń społecznych też w przyszłym roku będzie mniejszy. Trudno tu winić bezpośrednio budżet, bo np. waloryzacja emerytur i rent w dużym stopniu zależy od inflacji, a ta w tym roku była bardzo niska. Emerytury w 2014 r. mogą wzrosnąć o niewiele ponad 2 proc. Waloryzacja wyniesie tyle, na ile wskazuje ustawowe minimum. Prawo zakłada, że waloryzacja odbywa się o co najmniej średnią inflację z poprzedniego roku powiększoną o 20 proc. realnego wzrostu płac. Dla porównania w 2013 r. było to 4 proc.

Państwo oszczędne

Polityka fiskalna w ograniczonym stopniu pomoże też inwestycjom w gospodarce. Ministerstwo Finansów - autor projektu budżetu - zakłada, że spożycie publiczne w przyszłym roku nie zmieni się w porównaniu z rokiem bieżącym.

Mniejsze będą bezpośrednie wydatki z budżetu na inwestycje sektora publicznego. W sumie wydatki majątkowe (z czego ok. dwóch trzecich to nakłady inwestycyjne) w przyszłym roku mają wynieść 12,2 mld zł - o 2,4 proc. mniej niż w tym roku. W tej grupie są m.in. wydatki na zakup sprzętu wojskowego i wyposażenia policji - ale też na realizację programu budowy dróg krajowych i autostrad czy dotacje do innych inwestycji budowlanych (np. budowy publicznych szpitali czy szkół). O tym, jak spada zaangażowanie publicznych pieniędzy w projekty inwestycyjne świadczy też mniejsza pula pieniędzy na współfinansowanie przedsięwzięć realizowanych z udziałem środków z Unii Europejskiej. W przyszłym roku ma to być 11,9 mld zł - aż o 1 mld zł mniej niż w 2013 r.

Państwo mniej da, ale więcej weźmie. Stosunkowo wysokie będą dywidendy, jakie budżet zamierza pobrać w przyszłym roku ze spółek, w których Skarb Państwa ma swoje udziały. W sumie dywidendy i wypłaty z zysku mają przynieść 5,1 mld zł. Co ciekawe, plan wpływów, jaki do projektu budżetu wpisało Ministerstwo Finansów, jest o 1 mld zł wyższy od tego, który przedstawiło wcześniej Ministerstwo Skarbu. MF twierdzi, że to efekt analizy tegorocznych wyników finansowych największych płatników dywidend. Drenowania mogą się więc spodziewać w pierwszej kolejności PGE (w tym roku wpłaciło 995 mln zł dywidendy), PZU (w sumie 1,5 mld zł z dywidendą zaliczkową), PKO BP (706 mln zł), KGHM (623 mln zł) i PGNiG (555,3 mln zł).

| Czy ruszą inwestycje firm? |

Inwestycje firm prywatnych na razie wypadają słabo. Nakłady brutto na środki trwałe w II kwartale spadły o 3,8 proc., licząc rok do roku. Ale jest nadzieja. Ekonomiści zwracają uwagę, że przedsiębiorcy - gdyby tylko chcieli - to mają z czego inwestować. Wartość depozytów firm na koniec sierpnia wyniosła 188,1 mld zł.

Inna pozytywna informacja - spada wielkość zatorów płatniczych. Według danych zbieranych przez wywiadownię Bisnode Polska, spadek nastąpił w większości monitorowanych branż. Dotyczy to m.in. budownictwa, gdzie zatory były zwykle największe. Na koniec lipca zaległe płatności firm z tej branży figurujące w bazach Bisnode wynosiły 214,6 mln zł. Rok wcześniej było to 244,4 mln zł. W sumie liczba zgłoszonych zaległości wyniosła 26,9 tys., o prawie 3 tys. mniej niż rok wcześniej. Wielkość tych zaległości to 1,1 mld zł (mniej o około 250 mln zł w porównaniu do stanu sprzed roku).

Ministerstwo Finansów ocenia, że w przyszłym roku inwestycje - wreszcie - wyjdą na plus. Resort przygotowując budżet, wpisał ich wzrost o 4,4 proc. To w pewnej części efekt tzw. bazy statystycznej: inwestycje spadały systematycznie przez ostatnie kilka kwartałów, więc punkt wyjścia do przyszłorocznego wzrostu jest stosunkowo nisko. Ale częściowo może to być również efekt poprawy koniunktury. Bo głównym powodem wstrzymywania się z inwestycjami jest strach przedsiębiorców przed brakiem popytu na ich produkty. Jeśli ruszy konsumpcja - na co liczy większość analityków - będzie to sygnał dla firm do zwiększania mocy produkcyjnych.

A co z konsumpcją? Analitycy liczą na to, że zacznie w końcu działać efekt niskich stóp procentowych. Nawet jeśli konsumenci nie zaczną szturmować banków w poszukiwaniu tanich kredytów, to powinni chętniej wydawać pieniądze, niż je oszczędzać. Na razie jednak sygnały, które mogłyby świadczyć o coraz większych konsumpcyjnych skłonnościach gospodarstw domowych, nie są jednoznaczne. Z jednej strony wielkość ich depozytów nie maleje, na koniec sierpnia wynosiły one 531,8 mld zł. Z drugiej - dynamika sprzedaży detalicznej utrzymuje się na przyzwoitym poziomie. W sierpniu sprzedaż wzrosła o 3,4 proc. rok do roku.

@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.21400040h.101.jpg@RY2@

Wydatki w budżetach na lata 2013 i 2014

@RY1@i02/2013/188/i02.2013.188.21400040h.803.jpg@RY2@

Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.