Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagraniczne walory zawiodły TFI

28 czerwca 2018

Będące na początku tego roku hitami akcje z Rosji i Turcji na półrocze przyniosły straty

Nawet ponad 20-proc. stopy zwrotu dały w pierwszej połowie roku najlepsze fundusze inwestujące w akcje spółek z Japonii i USA. Ale to wyjątki. Pod kreską znalazły się wszystkie, które postawiły na rosyjskie i tureckie walory. Powodów do zadowolenia nie mają też osoby, które wybrały fundusze inwestujące na giełdach naszego regionu, Ameryki Łacińskiej czy Afryki. Ich jednostki uczestnictwa potaniały w minionym półroczu nawet o kilkanaście procent.

- Powodem hossy na tokijskiej giełdzie był japoński bank centralny, który rozpoczął pompowanie pieniędzy do gospodarki - wyjaśnia Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI. Również za oceanem polityka drukowania dolarów wsparła rynek. - Skorzystały na tym amerykańskie firmy, które zwiększały sprzedaż i na rynku krajowym, i na eksport - dodaje Buczak.

Dlaczego pierwsze półrocze wypadało tak niekorzystnie dla rynków rozwijających się? Powodów jest kilka. Jak mówi Magdalena Łapsa, zarządzająca w TFI PZU, na takie rynki patrzy się często przez pryzmat Chin. Gospodarka tego kraju, która kiedyś rosła o ponad 10 proc. rocznie, rozwija się teraz w tempie najwyżej 7 proc. rocznie. To odbija się także na rynkach wschodzących.

Jeszcze kilka miesięcy temu ulubieńcem inwestorów była Turcja. Powód? Między innymi perspektywa podwyższenia ratingu do poziomu inwestycyjnego. - Turcja była ponadto jednym z głównych beneficjentów polityki drukowania dolarów w Stanach Zjednoczonych - zauważa Łapsa. Teraz, jak wynika z deklaracji szefa Fedu, USA będą odchodzić od tej polityki. Na efekty w postaci pogorszenia się sytuacji na rynkach, które wcześniej najbardziej korzystały z dodrukowywania dolarów, nie trzeba było długo czekać. - Dotyczy to m.in. Turcji, choć tu do spadków przyczyniły się też wewnętrzne konflikty polityczne - dodaje zarządzająca w TFI PZU.

Spadki z przełomu maja i czerwca, związane z zamieszkami w kraju, zniwelowały wypracowane wcześniej zyski polskich funduszy inwestujących w Turcji. O pechu może mówić Union Investment, który najpóźniej uruchomił swój turecki produkt. Do końca maja uzyskał co prawda 10-proc. stopę zwrotu, ale późniejsze załamanie (indeks XU100 w ciągu kilku dni spadł o prawie 20 proc.) spowodowało, że znalazł się pod kreską bardziej niż konkurenci, którzy wystartowali wcześniej.

W styczniu prawie każdy z funduszy z Rosją w nazwie mógł się pochwalić 5-proc. stopą zwrotu. - Ten kraj co roku na przełomie grudnia i stycznia budzi w inwestorach nadzieję. Podobnie było i pół roku temu, gdy wielu z nich uznało, że nadeszło pięć minut tego kraju - wyjaśnia Magdalena Łapsa. Szybko się okazało, że choć rosyjskie spółki należą do najtańszych w regionie, to i tym razem nie ma co liczyć na radykalny wzrost ich wartości. - Problem polega na tym, że są to w większości firmy surowcowe pozostające pod kontrolą państwa, które dąży co prawda do pomnożenia zysków, ale niekoniecznie tak, aby skorzystali na tym ich mniejszościowi akcjonariusze - dodaje. Według niej spółek, które pozostają w prywatnych rękach, są dobrze zarządzane i wypełniają standardy ładu korporacyjnego, jest w Rosji naprawdę niewiele.

@RY1@i02/2013/128/i02.2013.128.00000150a.802.jpg@RY2@

Wyniki funduszy akcyjnych inwestujących na wybranych zagranicznych rynkach

Bartłomiej Mayer

bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.