Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Singielki ratują rynek nieruchomości USA

27 czerwca 2018

Samotne kobiety są dziś drugą najważniejszą grupą nabywców domów

Amerykański rynek nieruchomości odbija się od dna. Najnowszy raport Departamentu Handlu mówi o 47-proc. wzroście obrotów w stosunku do ubiegłym roku i równie imponującym wzroście cen domów - w marcu podrożały one średnio o 11,8 proc. To największy skok od 7 lat. Szczególnie interesujące jest to, że ruch w interesie rozkręca się w dużym stopniu dzięki singielkom. Coraz lepiej wykształcone i coraz bogatsze kobiety odkładają w czasie małżeństwo, ale nie zakup własnych czterech kątów.

Singielki jako grupa nabywcza zostały dostrzeżone przez ekspertów od nieruchomości już pod koniec lat 90., gdy po raz pierwszy prześcignęły w tej sferze samotnych mężczyzn. Trend ten był z jednej strony odpowiedzią na wprowadzone w latach 80. przepisy zakazujące kredytodawcom dyskryminacji ze względu na płeć, z drugiej - na zmiany społeczne. Obok technokratów przed trzydziestką z milionami na koncie pojawiła się wtedy klasa zamożnych singielek mających coraz większy udział w rynku. W 1995 r. stanowiły 14 proc. ogółu nabywców nieruchomości, w rekordowym pod względem obrotów 2003 r. - aż 21 proc. Do dziś utrzymują pozycję drugiej najsilniejszej po parach małżeńskich (64-70 proc. udziału w obrotach) grupy klientów.

Pęknięcie bańki nieruchomościowej w latach 2007-2008 zmiotło na chwilę ze sceny wszystkich inwestorów, ale gdy po trzech latach rynek drgnął, okazało się, że najbardziej właśnie za sprawą singielek. Takich jak Jennifer Gavin, 39-letnia dyplomowana pielęgniarka z San Francisco. - Kupiłam mieszkanie w 2010 r. w dobrej dzielnicy za fenomenalną cenę. Ratę kredytu mam o kilkaset dolarów niższą niż czynsz za mniejszy lokal, który wynajmowałam. Wiedziałam, że kupuję w idealnym momencie, bo śledziłam rynek. Ceny i stopy kredytowe osiągnęły wtedy dno. Pieniądze na zaliczkę miałam gotowe, bo oszczędzałam na ten cel przez 11 lat - opowiada DGP Jennifer Gavin.

Eksperci badający fenomen "parcia na własne" wśród singielek podają trzy czynniki. - Singielki, zwłaszcza samotne matki, są dziś tak samo, jeśli nie bardziej operatywne finansowo niż mężczyźni, o niebo lepiej zarządzają domowym budżetem, a do tego mają naturalną, silniejszą niż mężczyźni potrzebę stabilizacji, której symbolem jest własne mieszkanie - mówi DGP Roger Schlesinger, ekspert z programu radiowego "The Mortgage Minute".

Na rosnący udział singielek inwestujących w nieruchomości ma też wpływ podnoszący się poziom wykształcenia Amerykanek, będący przepustką do lepszej pracy i wyższych zarobków. Studentki przebijają dziś liczebnie na kampusach studentów w stosunku 3:2, dwa lata temu po raz pierwszy w historii odebrały też więcej tytułów doktorskich. Sondaże z 266 największych miast USA wykazały, że kobiety zarabiają tam o 8 proc. lepiej niż mężczyźni. - Zakup własnych czterech kątów to pieczątka na dyplomie z życiowej zaradności i finansowych osiągnięć - mówi DGP Jessica Lautz, przewodnicząca Związku Agentów Nieruchomości.

Organizacja ta przewiduje, że do końca roku sprzeda się w Ameryce ponad 5 mln domów, a dochód z tych transakcji sięgnie nawet 2,5 proc. PKB. Nie jest to imponujący wynik w porównaniu z 6-proc. udziałem w PKB z 2005 r., ale też by powtórzyć tamte osiągnięcia, musielibyśmy mieć do czynienia z kolejną bańką. Możemy jednak spać spokojnie. Pragmatyczne, a co ważniejsze, wypłacalne, amerykańskie singielki do kolejnej bańki raczej nie dopuszczą.

Eliza Sarnacka-Mahoney

korespondencja z USA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.