Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Kiedy spadek cen jest groźny

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Nie każdy spadek cen to deflacja, tak jak nie każdy wzrost cen należy utożsamiać z inflacją. Kierunek zmian musi być trwały i zawierać mechanizm powodujący spadek albo wzrost poziomu cen. W jakich warunkach impuls zmieniający ceny przekształca się w spiralę bądź to inflacyjną, bądź deflacyjną?

Załóżmy, że impuls powodujący zmianę cen przychodzi z zewnątrz, np. w postaci spadku cen paliw płynnych. Gospodarstwa domowe na spadek cen mogą zareagować w różnoraki sposób. Możliwy jest wzrost zakupów paliw w takiej wysokości, że ich łączne wydatki na paliwo pozostaną niezmienione. Konsumpcja pozostałych dóbr nie zmieni się i nie nastąpi zmiana ich cen. Impuls nie zostanie przekształcony w spiralę spadku cen. Tańsze paliwa mogą też zachęcić do zwiększonego ich użycia i równocześnie do mniejszej konsumpcji alternatywnych źródeł energii, np. płynnego gazu. Wtedy ceny gazu powinny jednorazowo spaść, dostosowując się do zmniejszonego popytu. Ale gospodarstwa domowe mogą kupować taką samą ilość paliwa jak dotąd i w rezultacie dysponować dodatkowymi środkami finansowymi, które mogą wydać na zwiększony zakup innych dóbr i usług. W takim przypadku jeśli podaż nie jest elastyczna, czyli przedsiębiorstwa nie zwiększą produkcji, zwiększone zakupy muszą wywołać wzrost cen pozostałych towarów. Gospodarstwa domowe mogą też inaczej zagospodarować uzyskane środki, przekształcając je w oszczędności w bankach. Przyrost oszczędności pozwala na wzrost akcji kredytowej i przy założeniu elastyczności podaży może stymulować zwiększenie produkcji.

Opisane sposoby reakcji gospodarstw domowych prowadzą do zmiany struktury cen lub do wzrostu produkcji i konsumpcji. Skutków deflacyjnych obniżki cen paliw płynnych trudno się jednak doszukać.

Jaki wpływ może mieć spadek cen paliw płynnych na decyzje przedsiębiorstw? Analogicznie do gospodarstw domowych oszczędności w wydatkach na paliwa mogą przeznaczyć na inwestycje lub zakumulować na rachunku bankowym. Istnieje jednak inny sposób reakcji. Spadek cen paliw powoduje spadek kosztów produkcji. Przedsiębiorstwo w takiej sytuacji, bez uszczerbku dla zysków, może obniżyć ceny. W połączeniu ze wzrostem produkcji powinno to zwiększyć jego konkurencyjność: przedsiębiorstwo zwiększa swój udział w rynku, podwyższa sprzedaż i zyski w przyszłości. Na marginesie należy dodać, że firmy nie można oskarżyć o dumping, ponieważ obniżka cen uzasadniona jest spadkiem kosztów produkcji. Wzrostowi produkcji w skali całej branży nie musi towarzyszyć wzrost popytu. Część producentów pozostanie z niesprzedanymi wyrobami. Będą oni chcieli skompensować straty finansowe obniżką kosztów produkcji. Ale w krótkim okresie trudno obniżyć koszty za pomocą zmiany technologii lub struktury produkcji. W związku z tym przedsiębiorstwa wybierają inną drogę - renegocjacje kontraktów z dostawcami, których celem jest zmniejszenie cen nabywanych surowców i materiałów. Obniki cen dostawców powodują jednak spadek ich zysków. Naturalną reakcją dostawców będzie zatem presja na obniżenie cen u ich dostawców. W rezultacie początkowy spadek cen paliw płynnych wywoła falę renegocjacji umów handlowych i spiralę spadku cen producentów.

Presja konkurencyjna na obniżanie kosztów spowoduje również dążenie do zmniejszenia zatrudnienia i obniżki wynagrodzeń. Tu skutkiem będzie spadek wydatków konsumpcyjnych. Mniejszy popyt wywoła zaś falę obniżek cen dóbr i usług konsumpcyjnych. Ich niższe ceny spowodują zmniejszenie zysków i kolejną falę zmniejszania płac i zatrudnienia. Jeśli spirala spadku będzie trwać dłużej, to zmieni ona oczekiwania konsumentów. Zaczną oni oczekiwać kolejnych obniżek i powstrzymają się ze swoimi wydatkami. Takie zachowanie spowoduje dalszy spadek popytu i kontynuowanie spirali spadku cen wyrobów konsumpcyjnych. Proces obniżania wydatków może być dodatkowo pogłębiany wzrostem oszczędności na czarną godzinę, wzmacnianym przez obawy o utratę pracy.

Spirala deflacyjna prowadzi zatem nie tylko do spadku cen, ale także do spadku efektywnego popytu, zmniejszenia produkcji i zatrudnienia. Malejące ceny powodują również realny wzrost zadłużenia i zniechęcają do podejmowania nowych inwestycji.

Nie każdy początkowy spadek cen musi przerodzić się w spiralę deflacyjną. Ważne jest zatem śledzenie informacji sygnalizujących nadejście deflacji. Proces deflacyjny powstaje w sektorze przedsiębiorstw, w związku z tym kluczowe jest obserwowanie zachowania cen produkcji sprzedanej. Spadek cen producentów niekoniecznie musi przerodzić się w deflację dóbr i usług konsumpcyjnych, decydujące jest tu zachowanie popytu konsumpcyjnego. Należy więc pilnie śledzić dynamikę sprzedaży wyrobów konsumpcyjnych oraz czynników wpływających na tę wielkość, przede wszystkim dynamikę płac i zatrudnienia. Ostatnim istotnym sygnalizatorem są oczekiwania dotyczące przyszłej dynamiki cen. Przekonanie konsumentów o spadku cen w przyszłości w dużym stopniu determinuje deflację.

W Polsce impulsowi spadających cen paliw płynnych od prawie dwóch lat towarzyszą malejące ceny produkcji sprzedanej w przemyśle, co skutkuje niską dynamiką inflacji bazowej. Ryzyko powstania spirali deflacyjnej zależy jednak od dynamiki popytu konsumpcyjnego. Tempo wzrostu sprzedaży detalicznej towarów jest dodatnie i nie wskazuje na trwałe osłabienie popytu. Wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw rosną w tempie 3-4 proc. w skali rocznej przy wolnym, ale systematycznym wzroście zatrudnienia. Sondaże wskazują również, że konsumenci nie oczekują już dalszego spadku cen. Wszystkie te informacje pozwalają prognozować stopniowy wzrost poziomu cen w przyszłości.

Mimo utrzymującego się od lipca ujemnego tempa wzrostu cen wyrobów i usług konsumpcyjnych ryzyko pojawienia się spirali deflacyjnej jest więc znikome. Niemniej prawdopodobne spowolnienie gospodarcze w strefie euro i jego negatywne skutki dla polskiej gospodarki mogą to ryzyko zwiększyć. Gdyby negatywny scenariusz w strefie euro zaczął się realizować, to Polsce grozi spadek aktywności gospodarczej i zatrudnienia. Oba te czynniki spowodują zahamowanie dynamiki popytu konsumpcyjnego oraz nasilą proces deflacyjny. Ewentualny istotny wzrost ryzyka powstania spirali deflacyjnej będzie zatem wymagać dostosowania parametrów polityki pieniężnej. Skuteczność polityki pieniężnej będzie zależała od tego, czy decyzje o obniżeniu stóp procentowych zostaną podjęte z odpowiednim wyprzedzeniem i we właściwej skali.

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.00000070c.802.jpg@RY2@

Andrzej Raczko członek zarządu NBP

Andrzej Raczko

członek zarządu NBP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.