Dlaczego deflacja jest groźna
Pod koniec istnienia PRL w naszym kraju szalała ogromna inflacja, a ceny rosły z dnia na dzień. Teraz Polska zmaga się z deflacją. W październiku indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) spadł o 0,6 proc. w stosunku do tego samego miesiąca zeszłego roku, podał Główny Urząd Statystyczny. Choć może się wydawać, że taniejące towary to wymarzona sytuacja dla konsumenta, wcale tak nie jest - deflacja jest dla gospodarki niebezpieczniejsza niż inflacja, o ile ta ostatnia nie jest zbyt wysoka.
Deflacja jest niebezpieczna
Zwiększająca się siła nabywcza tylko na początku jest korzystna dla obywateli. Widząc spadające ceny, ludzie wstrzymują się z zakupami, czekając, aż spadną one jeszcze bardziej. Przez to producenci nie mogą sprzedać towarów i obniżają ceny, a żeby nie ponosić strat, zmniejszają koszty, np. obcinając pensje pracownikom. Mniejsze zarobki powodują, że ludzie tym bardziej nie chcą kupować, szczególnie że wartość kredytów - na papierze, niezmieniona - realnie jest wyższa, bo stanowi większe obciążenie dla domowego budżetu. Utrzymywanie się takiej sytuacji sprawia, że gospodarka przestaje się rozwijać, aż jej wartość zaczyna z roku na rok maleć, czyli wpada w recesję.
Kto jeszcze ma z nią problem
Według najnowszej, jesiennej prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, średnie ceny w 2014 r. spadną w dziewięciu krajach - Bułgarii, Chorwacji, Czarnogórze, Grecji, Hiszpanii, Gwinei Bissau, Nigrze, Senegalu i na Samoa. W Polsce zgodnie z tą prognozą średnia roczna inflacja wyniesie 0,115 proc., ale licząc ceny na koniec roku, będziemy mieli niewielką (-0,004 proc.) deflację. Ryzyko deflacji występuje też w całej strefie euro.
Dlaczego ceny zaczynają spadać
Deflację mogą wywoływać zarówno zła sytuacja gospodarcza, jak i dobra. W Japonii, która przez całe lata miała problem z deflacją, złożyło się na nią załamanie na rynku nieruchomości pod koniec lat 80. XX wieku, co w konsekwencji doprowadziło do upadku wielu banków, spadku inwestycji i konsumpcji, a w połączeniu z rosnącym importem tanich towarów z Chin wymusiło na rodzimych producentach obniżki cen. Ale z kolei w ubiegłym roku w Szwajcarii deflacja spowodowana była tym, że w czasie kryzysu w strefie euro uznawany za bezpieczną lokatę frank mocno zyskiwał na wartości, zatem bardziej opłacało się go trzymać niż wydawać.
W jaki sposób się walczy z deflacją
Najbardziej oczywistym sposobem walki z deflacją jest obniżanie stóp procentowych przez bank centralny, co powoduje, że mniej opłaca się trzymać pieniądze, a bardziej je wydawać, a większa ilość pieniądza na rynku prowadzi do wzrostu inflacji. Problem w tym, że w czasie kryzysu banki centralne w krajach wysoko rozwiniętych obniżyły już stopy do rekordowo niskich poziomów (nawet do zera), a tym samym straciły główny oręż w walce. W tej sytuacji pozostaje im skupowanie obligacji skarbowych z rynku czy przekonywanie na różne sposoby banków komercyjnych, by te nie trzymały pieniędzy w skarbcach, ale chętniej udzielały kredytów, za które ludzie i firmy zaczną inwestować i kupować.
Słownik pojęć
- to spadek wartości towarów i usług, czyli inaczej mówiąc sytuacja, w której stopa inflacji jest niższa niż 0 proc. Deflacja zwiększa realną wartość pieniądza, bo pozwala za taką samą ilość danej waluty kupić większą liczbę rzeczy.
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu