Dziennik Gazeta Prawana logo

Stała praca na dwa lata. Nie tylko u nas

30 czerwca 2018

To zatrudnieni terminowo ponieśli największe koszty związane z ostatnim kryzysem

Już w 2004 r., tuż po wejściu do Unii Europejskiej, byliśmy na drugim miejscu wśród jej członków, jeśli chodzi o odsetek osób pracujących tymczasowo. Wyprzedzała nas tylko Hiszpania (rok wcześniej "lepsza" od nas była jeszcze Portugalia). Hiszpanów zdetronizowaliśmy w 2009 r. Od tej pory utrzymujemy się na czele.

W ub.r. średnia wartość tego wskaźnika dla wszystkich państw członkowskich UE była prawie o połowę niższa niż w Polsce. Ale tymczasowe zatrudnienie nie jest polskim fenomenem. Jak wskazuje Sandrine Cazes z Instytutu Badań nad Pracą w Bonn, takie formy zatrudnienia najczęściej występują w krajach rozwiniętych, a ich upowszechnienie nastąpiło wskutek reform rynku pracy - mających na celu jego uelastycznienie - przeprowadzanych na świecie w latach 80. Wpływ tych reform widać w danych gromadzonych przez Eurostat. Jeśli w 1995 r. w krajach starej unijnej piętnastki odsetek zatrudnionych terminowo wynosił 11,5 proc., to w 2006 r. wynosił już 14,9 proc.

Szczególnym przypadkiem jest Hiszpania, gdzie odsetek zatrudnionych w ten sposób już w 1987 r. wynosił 15,6 proc., a w połowie lat 90. osiągnął 35 proc. i aż do 2007 r. utrzymywał się powyżej 30 proc.

To zatrudnieni tymczasowo ponoszą koszty związane ze spowolnieniem gospodarczym. Od 2009 r. ich odsetek spadł w Hiszpanii o 6 pkt proc. Budowlana hossa, która napędzała kraj w poprzedniej dekadzie, sprawiła, że sektor ten wchłaniał duże ilości niewykwalifikowanych pracowników. A ci trafili na bruk (albo do szarej strefy), kiedy boom się skończył.

Na przeciwnym biegunie jest Rumunia, gdzie odsetek terminowo zatrudnionych wyniósł w ub.r. tylko 1,5 proc. - Pracodawcy preferują zatrudnienie na czas nieokreślony, bo wpływa to na mniejszą rotację kadr - diagnozował w artykule dla Międzynarodowej Organizacji Pracy Ciprian Domni?oru, wskazując na ubytek rąk do pracy spowodowany migracją. Widać to w danych dotyczących poakcesyjnych wyjazdów Rumunów. Według Instytutu Rozwoju Europy Środkowej i Wschodniej o ile w 2004 r. za granicą przebywało 540 tys. Rumunów, o tyle w 2012 r. było ich już 2,4 mln, co oznacza wzrost o 340 proc.

@RY1@i02/2014/234/i02.2014.234.00000050a.802.jpg@RY2@

Zatrudnieni na czas określony

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.