Irlandia wraca na rynek obligacji, inwestorzy do Irlandii
Bardzo udana aukcja papierów dłużnych to dobra wiadomość dla zadłużonych krajów strefy euro
Irlandia, która zaledwie przed trzema tygodniami przestała korzystać z pomocy finansowej Unii Europejskiej, wczoraj wróciła na rynek obligacji. I to wróciła w wielkim stylu - wartość złożonych zamówień na jej obligacje przekroczyła oczekiwania aż pięciokrotnie. To dobra wiadomość nie tylko dla Dublina, lecz także dla wszystkich krajów peryferyjnych, które powoli odzyskują zaufanie inwestorów.
Wczoraj rząd w Dublinie sprzedał 10-letnie obligacje o wartości 3,75 mld euro. Popyt na nie był ogromny - inwestorzy złożyli zamówienia na łączną sumę ponad 14 mld euro, co oznacza, że teoretycznie Irlandia mogła podczas jednej aukcji na samym początku roku zrealizować całe swoje plany pożyczkowe na ten rok. Wynoszą one 6-10 mld euro. Dzięki takiemu zainteresowaniu premia, którą musi zapłacić nabywcom, wynosi 3,543 proc. O skali postępu, jaki wykonała Irlandia, najlepiej świadczy to, że trzy lata temu rentowność obligacji tego kraju przekraczała 14 proc.
Ponadto pod koniec zeszłego roku rząd, którym kieruje Enda Kenny, zdecydował, iż po wyjściu z programu pomocowego UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego - który zakończył się 15 grudnia - nie będzie korzystał z awaryjnej linii kredytowej. To tym bardziej przekonało inwestorów, że Irlandia, która po załamaniu się w 2008 r. sektora bankowego stanęła na krawędzi bankructwa, naprawdę wychodzi na prostą.
- Irlandia wykonała ogromny postęp. Spodziewamy się, że w tym roku osiągnie ona wzrost gospodarczy powyżej 1,5 proc., co biorąc pod uwagę, iż średnia w strefie euro wyniesie około 1 proc., jest wynikiem godnym uznania i dowodem sukcesu, jaki odniosła - mówi James Athey, analityk z funduszu inwestycyjnego Aberdeen Asset Management.
Zyskują na wartości irlandzkie obligacje na rynku wtórnym. Wczoraj rentowność 10-latek o terminie wykupu w marcu 2023 r. spadła do 3,25 proc. To najniższy poziom rentowności od stycznia 2006 r.
Irlandia była drugim w kolejności - po Grecji - państwem strefy euro, które musiało się ratować przed bankructwem za pomocą bailoutu. Wartość udzielonej pod koniec 2010 r. pożyczki wynosiła 85 mld euro. Warunkiem pomocy były radykalne oszczędności. W przeciwieństwie do zadłużonych krajów Południa w Irlandii protesty społeczne przeciw cięciom były stosunkowo niewielkie.
- Aukcja ustawia Irlandię w komfortowej pozycji, ale jest także szerszym sygnałem dla rynku, że kraje korzystające z bailoutów mogą skutecznie wyjść na prostą - dodaje Athey. Trzeba jednak pamiętać, że wiele problemów jeszcze pozostało Dublinowi do rozwiązania. Choć bezrobocie co miesiąc spada, wciąż jest bardzo wysokie - w listopadzie wynosiło 12,5 proc. Dopiero w tym roku banki, które zostały w 2009 r. uratowane z państwowych pieniędzy, zaczną znowu przynosić zyski.
Na dużym popycie na irlandzkie obligacje skorzystały także inne pogrążone w kryzysie państwa, także te, które pozostają jeszcze sporo z tyłu za Dublinem. Rentowność hiszpańskich obligacji spadła na rynku wtórnym do poziomu 3,82 proc., czyli najniższego od grudnia 2009 r., a włoskich - do najniższego od maja zeszłego roku. Zwiększył się popyt na greckie obligacje. Rentowność 10-letnich papierów tego kraju po raz pierwszy od dwóch miesięcy zeszła poniżej 8 proc. - do 7,82 proc. - i była najniższa od czerwca 2010 r. Grecja wciąż jest pogrążona w głębokim kryzysie, ale według prognoz w tym roku - po raz pierwszy po sześciu latach recesji - zanotuje wzrost gospodarczy.
Teraz największą uwagę rynków finansowych będzie przyciągać Portugalia, która w połowie roku też powinna wyjść z programu pomocowego. Jej sytuacja gospodarcza jest jednak znacznie trudniejsza niż Irlandii, na dodatek problemem jest to, iż przewidziane przez rząd w budżecie oszczędności skierowano do trybunału konstytucyjnego. Nie przeszkadza to rządowi w Lizbonie też planować powrót na rynek obligacji, co powinno nastąpić jeszcze w tym miesiącu.
W tym roku Irlandia ma osiągnąć 1,5-proc. wzrost gospodarczy
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.00000060a.807.jpg@RY2@
Najpoważniejsze problemy ma Cypr (na zdjęciu prezydent Nikos Anastasiades), którego PKB spadnie w tym roku o 3,9 proc. To będzie najgorszy wynik na świecie
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.00000060a.808.jpg@RY2@
Grecja po 6 latach recesji ma zanotować wzrost gospodarczy, ale nie jest pewne, czy premier Antonis Samaras nie będzie musiał zwrócić się z prośbą o kolejny bailout
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.00000060a.809.jpg@RY2@
Premier Mariano Rajoy pod koniec 2013 r. wyprowadził hiszpańską gospodarkę z recesji, ale bezrobocie wciąż przekracza 26 proc. i jest największe w UE
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.00000060a.810.jpg@RY2@
Irlandia (na zdjęciu premier Enda Kenny) jest pierwszym państwem, które zakończyło korzystanie z pomocy w ramach bailoutu i wróciło na rynek obligacji
@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.00000060a.811.jpg@RY2@
bloomberg (5)
Portugalia powinna wyjść z programu pomocowego, ale problemem może być zakwestionowanie cięć premiera Pedra Passosa Coelho przez TK
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu