Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Banki centralne powodują, że ceny obligacji i akcji idą w dół

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Japoński rynek obligacji rządowych przeżywa największą wyprzedaż od 13 lat. Rentowność papierów 10-letnich, która jeszcze pod koniec lipca wynosiła -0,29 proc., obecnie zbliża się już do zera (wzrost rentowności jest równoznaczny ze spadkiem cen). W przypadku 30-latek dochodowość w ciągu niewiele ponad miesiąca zwiększyła się z 0,2 do 0,5 proc. Wyprzedaż jest spowodowana obawami, że Bank Japonii zmieni zasady programu ilościowego luzowania polityki pieniężnej, który polega głównie na skupie papierów rządowych. Przegląd programu ma być dokonany do końca września. Spadki cen papierów dłużnych w Japonii (to rynek o wartości 8 bln dol., mniejszy tylko od amerykańskiego) mają znaczenie dla cen długu na całym świecie. Japońscy inwestorzy, zniechęceni do papierów z ujemną rentownością, kupowali obligacje innych krajów. Teraz sytuacja może się odwracać. Na rynku europejskim wzrost rentowności obligacji rządowych był spowodowany również brakiem deklaracji prezesa EBC Maria Draghiego co do zwiększenia lub wydłużenia europejskiego programu ilościowego luzowania polityki pieniężnej. W efekcie rentowność 10-letnich papierów niemieckich wzrosła powyżej zera pierwszy raz od brytyjskiego referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. Potaniały również papiery polskiego rządu.

Brak deklaracji co do wzmocnienia ilościowego luzowania polityki pieniężnej w strefie euro, czemu towarzyszyły rosnące obawy przed podwyżką stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, spowodował też spadki cen akcji. W piątek na świecie były największe zniżki od ponad dwóch miesięcy. Indeksy w Stanach Zjednoczonych straciły ponad 2 proc. W skali tygodnia najsłabsza okazała się giełda w Atenach, której główny indeks spadł o 2,6 proc. Niemiecki DAX obniżył się o 1,1 proc., francuski CAC o 1 proc. Nasz WIG20 obniżył się o 0,8 proc. i to pomimo trwających do środy wzrostów.

Wyniki czwartkowego posiedzenia EBC na krótko pomogły notowaniom euro. W czwartek kurs europejskiej waluty przekroczył 1,13 dol. Tydzień euro zakończyło już jednak niewiele powyżej 1,12 dol. Złoty przez większą część tygodnia się umacniał. Nie przeszkadzało w tym oczekiwanie na decyzję agencji Moodys w sprawie ratingu Polski. Osłabienie miało miejsce dopiero w piątek (zbiegło się ze słabszym euro). W końcu tygodnia za euro płacono niespełna 4,34 zł, frank szwajcarski kosztował nieco ponad 3,96 zł, a dolar 3,87 zł. Analitycy są zdania, że brak obniżki ratingu ze strony Moodys może być czynnikiem sprzyjającym umocnieniu złotego. Ale ważniejsze jest ich zdaniem ostatnie pogorszenie koniunktury na rynkach, które nie będzie pomagało złotemu, podobnie jak walutom innych tzw. wschodzących gospodarek.

ŁW

@RY1@i02/2016/176/i02.2016.176.000001500.801.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.