ZUS trzyma kciuki za podwyżki płac
Dobra sytuacja na rynku pracy ma złagodzić negatywne skutki obniżenia wieku emerytalnego w 2018 r. Ale bez kolejnych wydatków z budżetu się nie obędzie
ZUS zamierza zebrać w przyszłym roku 172,1 mld zł składek do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Tak przynajmniej zakłada w planie finansowym, który znalazł się w projekcie budżetu państwa na przyszły rok.
Związkowcy się cieszą, pracodawcy nie
Gdyby prognoza się sprawdziła, oznaczałoby to niemal 7-proc. wzrost w porównaniu do 2017 r. I byłoby fenomenem, bo od października 2017 r. będzie obowiązywał niższy wiek emerytalny i liczba osób przechodzących na emeryturę znacząco wzrośnie. To spowoduje zmniejszenie składkowej bazy. ZUS liczy jednak na utrzymanie pozytywnych trendów na rynku pracy. Tłumaczy, że w wyliczeniach oparł się na założeniach Ministerstwa Finansów dot. wzrostu zatrudnienia i średniej płacy w gospodarce narodowej. Według szacunków resortu zamieszczonych w projekcie przyszłorocznego budżetu fundusz wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent wzrośnie nominalnie o 6,3 proc.
Z sytuacji w FUS cieszą się związkowcy. - Bardzo dobrze. To pokazuje, że rośnie liczba zatrudnionych i wynagrodzenia. Warto pamiętać, że oznacza to także wyższe świadczenia w przyszłości - mówi Henryk Nakonieczny z Solidarności. Także ekonomiści są zdania, że to dobra wiadomość. - Składka rośnie, bo jest dobrze na rynku pracy. Zobaczymy, jakie będą efekty obniżenia wieku emerytalnego. Myślę, że zauważalny procent tych, którzy skorzystają i przejdą na emerytury, jednak się zdezaktywizuje, ale spora część zacznie brać świadczenia i nadal będzie pracować - podkreśla ekonomista BZ WBK Piotr Bielski. W takim przypadku składka od ich wynagrodzeń nadal będzie zasilała ZUS i powiększała ich przyszłe emerytury.
Zdaniem ekonomisty na razie nie ma większych zagrożeń dla rosnących wpływów ze składki. Żeby tak się stało, pensje powinny stanąć w miejscu. Albo powinno zmniejszyć się zatrudnienie. - Zagrożenia, że bezrobocie zacznie rosnąć, nie widać. Musiałoby nastąpić drastyczne spowolnienie gospodarcze, bo przy lekkim nam to nie grozi. Bezrobocie jest tak niskie, że bez zatrudnienia zostały osoby mało przydatne dla pracodawców. To zagrożenie dla firm, bo jak mają się rozwijać, muszą albo podnosić płace, albo inwestować - zauważa Piotr Bielski.
Niższy wiek emerytalny to trwały koszt
Jednak nawet wyraźny wzrost wpływów ze składek nie wystarczy, by w pełni pokryć koszt obniżenia wieku emerytalnego. Emerytury i renty w przyszłym roku mają kosztować ponad 202,5 mld zł. W tym roku zaplanowano na nie 186,9 mld zł, czyli o ponad 15,6 mld zł mniej. ZUS szacuje, że samo obniżenie wieku to koszt 9 mld zł. Bez większej dotacji z budżetu więc sobie nie poradzi. Ma ona wynosić niemal 46 mld zł. Co prawda to kwota zbliżona do tej, jaką zaplanowano na ten rok (46,7 mld zł), ale według szacunków ZUS pełnej dotacji w tym roku zakład nie wykorzysta. Tegoroczny budżetowy wydatek na wsparcie zakładu w rzeczywistości może wynieść 43,7 mld zł.
Gdyby nawet rosnące wpływy ze składek w pełni pozwoliły pokryć rachunek za obniżenie wieku emerytalnego, to i tak nie sprawią, że takich kosztów nie będzie. Wydatki na świadczenia zwiększyły się trwale. - Koszty nie wyparowały. Gdyby nie obniżenie wieku emerytalnego, które za rok będzie kosztować prawie 10 mld zł, takie pieniądze można wydać na przykład na inwestycje lub co jest superidealistycznym scenariuszem - na zmniejszenie deficytu. Ale zapewne byłyby to inne wydatki, bo w przyszłym roku są wybory - komentuje ekonomista. 10 mld zł to duża jak na warunki polskiego budżetu kwota, porównywalna z wydatkami modernizacyjnymi na siły zbrojne i zbliżona do połowy wydatków na program 500 plus.
Solidarność w płaceniu składek
Związki, gdy protestowały przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego, argumentowały, że wyższe wydatki na ten cel zostaną pokryte z wyższych wpływów ze składek. Oczekiwały ich wówczas nie tyle z racji dobrej sytuacji na rynku pracy, co z równego oskładkowania umów. - Należy doprowadzić do sytuacji, w której wszyscy wykonujący pracę, bez względu na jej formę, czy prowadzący działalność będą płacili proporcjonalnie równe składki - podkreśla Henryk Nakonieczny z Solidarności.
Z planu finansowego FUS na przyszły rok na uwagę zasługują jeszcze dwie pozycje. Pierwsza: nie będzie on zasilany pieniędzmi z Funduszu Rezerwy Demograficznej, co w ostatnich latach było częstą praktyką. Druga: nie będzie nowych pożyczek budżetowych, które były substytutem dotacji.
Tu zresztą rząd jest konsekwentny, bo koniec takiego sposobu finansowania zapowiedział już rok temu. A pożyczki udzielone we wcześniejszych latach są systematycznie umarzane. Wartość pozostałych teoretycznie jest do spłacenia, to obecnie prawie 7,2 mld zł. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/167/i02.2017.167.000000200.801.jpg@RY2@
Finanse FUS
OPINIA
Wiek emerytalny do likwidacji?
@RY1@i02/2017/167/i02.2017.167.000000200.802.jpg@RY2@
Piotr Arak Deloitte
Coraz więcej prominentnych postaci głośno mówi o tym, że wiek emerytalny nie ma znaczenia. Bo on faktycznie w polskim systemie emerytalnym ma o wiele mniejsze znaczenie niż to, czy mamy odpowiedni staż pracy i czy zgromadziliśmy odpowiednio wiele kapitału, by nasza emerytura nas zadowoliła.
1 października z rynku pracy odejdzie ok. 300 tys. osób dzięki temu, że wiek emerytalny znów będzie wynosił 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Ponad 80 proc. osób, które wkraczają w wiek emerytalny, korzysta z możliwości odejścia z rynku pracy. Pamiętajmy jednak, że aby otrzymać emeryturę minimalną, która wynosi dzisiaj równe 1000 zł, musimy pracować przynajmniej przez 25 lat. Uzbierać takiego stażu nie udało się 80 tys. Polaków, którzy dostają mniejsze świadczenia. To są te emerytury groszowe, o których tak często mówią przedstawiciele ZUS. Kompletnie nie opłaca się wypłacać świadczeń wynoszących kilka złotych co miesiąc, na dodatek np. w postaci przekazu pocztowego.
Profesor Gertruda Uścińska, prezes ZUS, mówiła w wywiadzie dla DGP, że "wiek emerytalny niedługo zniknie z debaty publicznej". Stanisław Kluza, prezes należącego do Skarbu Państwa Banku Ochrony Środowiska, uważa, że prawo do przejścia na emeryturę powinno być dostępne dla każdego, kto zebrał składki wystarczające na wypłatę emerytury minimalnej. Co całkowicie zmienia sens naszego systemu emerytalnego i jego percepcji oraz zafiksowania opinii publicznej nad jego wysokością.
Cztery piąte Polaków było przeciwko podwyższaniu wieku emerytalnego w 2012 r. Tyle samo było za jego obniżeniem w każdym kolejnym badaniu opinii publicznej. Nikomu z polityków ówcześnie rządzącej koalicji PO-PSL nie udało się przekonać do tego rozwiązania. Na sprzeciwie wobec tej reformy swoją pozycję budował NSZZ "Solidarność", który zebrał 2,5 mln podpisów pod referendum w tej sprawie, a także PiS, który zrobił z tego sztandarową obietnicę wyborczą. Dzisiaj opozycyjne PO i Nowoczesna nie mogą obiecać podwyższenia wieku emerytalnego, ale mogą proponować jego likwidację, która może dać podobnie korzystne skutki dla finansów publicznych.
W 201 2 r ., w momencie wprowadzania reformy podwyższającej wiek emerytalny, mając do wyboru czynnik, od którego powinno zależeć nabycie prawa do emerytury, Polacy odpowiadali, że przede wszystkim powinien być to staż pracy (75 proc.), w drugiej kolejności wiek (42 proc.), wykonywany zawód (27 proc.) i wielkość wypracowanego świadczenia emerytalnego (22 proc.). Zaledwie 10 proc. uważało, że wysokość świadczenia powinna zależeć od płci.
Wiedząc, jakie są poglądy Polaków i jak będą rosły wydatki ZUS po 2020 r., można łatwo przewidzieć, że głosów o tym, że wiek emerytalny jest niepotrzebny, będzie więcej. Politycy i ekonomiści będą chcieli uciec do przodu i dać ludziom to, czego oni oczekują, czyli uzależnić emerytury nie od wieku, ale od stażu pracy.
Istotą polskiego systemu emerytalnego jest to, że otrzymamy z niego tyle, ile wcześniej do niego wpłacimy. Emerytura nie jest związana wyłącznie z samym faktem opłacania składki, lecz również z jej wysokością. Wysokość świadczenia to po prostu suma wpłaconych składek, odpowiednio zwaloryzowanych przez wszystkie wcześniejsze lata, podzielona przez wyrażoną w miesiącach oczekiwaną długość dalszego trwania życia w momencie przejścia na emeryturę. Świadomość tego faktu wśród przyszłych emerytów jest jednak wciąż mała. Tymczasem każdy kolejny rok pracy w automatyczny sposób wpływa na podniesienie wysokości emerytury o ok. 1/10. Można wyobrazić sobie likwidację wieku emerytalnego.
By ułatwić zbilansowanie takiego systemu, trzeba byłoby wprowadzić ograniczenia stażu pracy albo minimalnej zgromadzonej kwoty, która jest pochodną naszych wynagrodzeń podlegających oskładkowaniu. Aby nie faworyzować lepiej zarabiających, mogłaby ona być liczona do relatywnej średniej z wynagrodzeń, które podlegały oskładkowaniu w ciągu naszego życia. Oznaczałoby to, że pewien staż pracy nadal by istniał, ale byłby inny dla każdego pracującego. Ponadto taki wiek emerytalny byłby bardziej dostosowany do zmieniających się warunków demograficznych. Każdy Polak miałby indywidualny wiek emerytalny. Państwo zrzekłoby się części odpowiedzialności za emerytury na rzecz obywateli. Emerytura minimalna nie zależałaby więc od stażu pracy, ale od minimalnej uzbieranej kwoty niezależnie od lat pracy.
Rozwiązanie takie wychodziłoby też naprzeciw rosnącej skali samozatrudnienia, umów cywilnoprawnych i coraz mniejszych sum, które trafiają na konta oszczędzających w ZUS. Omijanie klina podatkowego w Polsce, które ma miejsce w ostatnich latach, będzie musiało zostać odzwierciedlone w sposobie naliczania świadczeń i któraś opcja polityczna zaproponuje pewnie taką opcję w niedalekiej przyszłości. W tej kadencji Sejmu PiS nie zmieni wieku emerytalnego, bo dopiero co wprowadził swoją reformę, ale rząd, który przyjdzie w 2019 r., będzie musiał zmierzyć się z kosztami wygenerowanymi przez obniżkę wieku. Ktokolwiek będzie rządził, może zdecydować się na likwidację wieku emerytalnego, uniknąć całej debaty na ten temat i wprowadzić system kapitału minimalnego, który będzie uprawniał do emerytury. ⒸⓅ
Marek Chądzyński
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu