Zapłacą mniej na PPK. Dzięki temu zostaną?
Niższe składki mają zachęcić osoby o skromnych dochodach do pozostania w nowym systemie
Propozycja, by osoby o zarobkach do 120 proc. minimalnego wynagrodzenia płaciły 0,5 proc. swojej pensji na Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK), to efekt kompromisu ze związkami zawodowymi. A także próba zjednania sobie ich poparcia w przeforsowaniu ustawy w rządzie i parlamencie. Za tydzień projekt zaopiniować ma Rada Dialogu Społecznego.
Chronić najsłabszych
Początkowo związki chciały, by w przypadku osób o najniższych dochodach zrobić wyjątek i nie zapisywać ich automatycznie do programu PPK. Domniemanie uczestnictwa - jak twierdziły związki - pozbawia prawa wyboru. - To jest przymus. A nam chodziło o to, by osłonić osoby o najsłabszej pozycji na rynku pracy z najniższymi wynagrodzeniami - uzasadnia stanowisko Solidarności Henryk Nakonieczny. Rząd nie godził się na takie ustępstwo. Ale argumenty związkowców do niego dotarły.
Resort finansów przyznaje, że dla osób zarabiających minimalne wynagrodzenie lub nieco więcej plany kapitałowe mogą nie być atrakcyjne. Tacy pracownicy mogliby masowo występować z programu. Po opłaceniu składki na PPK ich bieżący dochód do dyspozycji zmniejszyłby się o 2,8 proc. Stąd pojawiły się pomysły obniżenia składki dla tych, których dochód nie przekroczy 120 proc. minimalnego wynagrodzenia. - Zrobiliśmy to, mając na uwadze, by nikogo z systemu nie wykluczyć. To dobre z punktu widzenia uczestnictwa w PPK wszystkich uprawnionych - potwierdza Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.
Niższa składka = niższa emerytura
Jakie będą efekty wprowadzonej zmiany? Osoba zarabiająca 2100 zł, jeśli zostanie w PPK, zamiast 42 zł składki miesięcznie zapłaci 10,5 zł. Jej łączna wpłata razem z tym, co dopłaci pracodawca, wyniesie 42 zł (gdyby płaciła tyle, co lepiej zarabiający, byłoby to 73,5 zł).
Oczywiście na koniec efektem niższej składki będą też niższe oszczędności i niższa stopa zastąpienia. Minimalna miesięczna wpłata na PPK w przypadku najmniej zarabiających wyniesie 2 proc. wynagrodzenia, a nie 3,5 proc. jak reszty (2 proc. od pracownika i 1,5 proc. od pracodawcy), czyli stopa ich oszczędności emerytalnych razem ze składką z ZUS (19,52) wzrośnie o 10 proc. (do 21,52 proc.), a nie o 18 proc. (do 23,02 proc. wynagrodzenia) jak u reszty.
Warto zauważyć, że w przypadku oszczędności takich osób relatywnie więcej będą ważyły dopłaty z budżetu. Na przykład roczna składka na PPK od osoby zarabiającej 2100 zł wyniesie 504 zł plus od państwa dostanie 240 zł dopłaty rocznej. Czyli sama dopłata roczna zwiększa pulę środków na koncie o połowę.
To pokazuje, że w przypadku osób o najniższych dochodach kwotowe różnice nie będą zbyt duże, bo relatywnie mało składek odprowadzą one w ciągu roku. Gdyby składki na PPK były odprowadzane w ciągu np. 30 lat, to ich zsumowana wartość w cenach z tego roku wyniosłaby 22 tys. zł. Jeśli średnia stopa zwrotu przez ten okres wynosiłaby około 5 proc., wówczas na koniec oszczędzający miałby na koncie blisko 50 tys. zł.
Mniej na inwestycje, ale niewiele
PPK mają być nie tylko okazją do oszczędzania na emeryturę, ale są też uwzględnione w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju jako jedno ze źródeł budowy polskiego kapitału.
Autorzy pomysłu liczą, że w połowie przyszłej dekady PPK przynajmniej w części będą w stanie zrekompensować zmniejszające się fundusze z UE. W tym kontekście niższa stawka od osób o najniższych dochodach może oznaczać także niższe aktywa PPK.
Jak wynika z naszych wyliczeń, przy założeniu uczestnictwa połowy uprawnionych, do PPK dopłynie z tego tytułu od 600 mln zł do 1 mld zł mniej rocznie. Choć to sporo, to w porównaniu z transferami UE, które w tej wieloletniej perspektywie wynoszą 82 mld euro, taki ubytek nie jest duży. Wszystko zależy od tego, jak niższa składka wpłynie na uczestnictwo w PPK.
- Zarabiający najmniej mają największy kłopot z uzyskaniem nadwyżek, które mogą przeznaczyć na oszczędzanie. Można oczekiwać, że takie osoby najczęściej będą wypisywały się z systemu. Niższa składka zwiększa szanse na ich pozostanie w PPK, tym bardziej że będą miały dopłaty z budżetu i składkę od pracodawców - zgadza się z rozumowaniem rządu ekspert Pracodawców RP Łukasz Kozłowski.
Po 30 latach oszczędzania będą mieli na koncie niecałe 50 tys. zł
@RY1@i02/2018/107/i02.2018.107.000000500.802(c).jpg@RY2@
Rozkład zarobków w relacji do przeciętnego wynagrodzenia
Bartek Godusławski
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu