CPI w Polsce zaskakuje pozytywnie, rośnie udział wydatków na usługi, które ucierpiały w pandemii
Inflacja w Polsce w końcu wróciła do celu NBP, choć w drugiej połowie roku może przejściowo go przekroczyć. RPP pewnie jeszcze poczeka z obniżkami stóp. Wcześniej proces ten mogą rozpocząć Fed i EBC.
Po niemal trzech latach przekraczania celu inflacyjnego inflacja w Polsce spadła w lutym do 2,8 proc. r/r przy medianie prognoz na poziomie 3,2 proc. Niespodziankę sprawiła żywność, której ceny spadły względem stycznia o 0,4 proc.; jest ona średnio już tylko o 2,7 proc. droższa niż przed rokiem, choć jeszcze w styczniu ta różnica była niemal dwukrotnie większa. Ta dezinflacja to pokłosie tendencji na rynkach globalnych, a w Polsce dodatkowo stymuluje ją umocnienie złotego oraz zaostrzająca się w ostatnim czasie wojna cenowa dyskontów.
Według GUS w strukturze wydatków statystycznego Polaka w 2023 r. zwiększył się względem 2022 r. udział nakładów na żywność i napoje bezalkoholowe oraz użytkowanie mieszkania i nośniki energii. Najwyraźniej w roku lokalnego szczytu inflacji priorytetem było zaspokojenie podstawowych potrzeb, a na dalszym planie były wydatki na odzież i obuwie, wyposażenie mieszkania, edukację czy łączność. Relatywnie mniej wydawaliśmy na zdrowie, czemu sprzyjał koniec pandemii i pewnie też program darmowych leków dla wybranych grup wiekowych. Mimo wysokiej inflacji, w 2023 r., podobnie jak w 2022 r., zdecydowaliśmy się zwiększyć w naszych budżetach udział wydatków na rekreację i kulturę oraz restauracje i hotele. To część usług, która najmocniej odczuła ograniczenia czasu pandemii. Teraz stopniowo udział wydatków na nie wraca w naszych portfelach do poziomów sprzed lockdownów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.