Krótka kołdra Ministerstwa Finansów
Zdaniem ekonomistów bardzo trudno będzie pogodzić piątkę Kaczyńskiego ze stabilizującą regułą wydatkową
Wprowadzenie obiektywnej metody wyliczania, na ile wydatków stać państwo, miało uwolnić ministra finansów od politycznej presji ze strony innych resortów, a jej umocowanie w prawie o finansach publicznych – nadać rozwiązaniu odpowiednią rangę. Dla inwestorów reguła wydatkowa miała być gwarantem, że rząd prowadzi względnie stabilną politykę fiskalną, a emitowane przez niego obligacje nie zaczną nagle tracić na wartości, gdy deficyt wymknie się spod kontroli.
Żeby zrozumieć, na jak wąskiej przestrzeni porusza się resort finansów, planując kolejne budżety, trzeba najpierw wyjaśnić, jak działa stabilizująca reguła wydatkowa. To wzór służący do wyliczania maksymalnego limitu wydatków państwa, w którym przede wszystkim uwzględnia się tempo wzrostu gospodarczego i cel inflacyjny NBP. Jak? Punktem wyjścia zawsze są wydatki z poprzedniego roku. Mnoży się je przez średni wzrost PKB z poprzednich sześciu lat plus jego prognozę na rok bieżący i kolejny oraz wskaźnik inflacji na poziomie 2,5 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.