Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Firma

Styl biurowej przestrzeni to inspiracja dla personelu

11 września 2009
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ze swojego stanowiska pracy Alan Young, wspólnik i dyrektor artystyczny w agencji reklamowej St. Luke's, ma widok na pełny zestaw bohaterów serialu telewizyjnego Futurama, których podobizny zdobią biurka kolegów. Na ścianie nad jego własnym biurkiem wisi balon w kształcie głowy łosia. Te dekoracje mają inspirować pracowników, podsuwać im lepsze pomysły.

Alan Young uważa, że człowiek ma prawo wypełniać własną przestrzeń pracy czym chce. Fakt, że do agencji bezustannie przychodzą klienci, nie ma tu nic do rzeczy.

– Nasi pracownicy mogą przynosić wszystko, co im przyjdzie do głowy. Twórcza praca odbywa się na zapleczu i przypuszczam, że nasi klienci są zadowoleni, że mogą obejrzeć ją „od kuchni”.

Ozdabiamy przestrzeń pracy z różnych powodów. Zdjęcia rodziny i przyjaciół przypominają, że żyje się także poza pracą. Niektórzy w ten sposób oznaczają własną przestrzeń – wytyczają granice własnego terytorium; inni szukają natchnienia.

Oczywiście to, co pasuje do agencji reklamowej, gdzie indziej może razić. Na biurku pracownika firmy księgowej albo kancelarii prawnej maskotka, wyobrażająca postać z komiksu, byłaby raczej nie na miejscu. Czym się zatem kierować, gdy przyozdabiamy własne biurko czy biurowy gabinet? Kilka zdjęć rodzinnych – czy cały album? Jak wiele prawdziwego siebie wypada wystawić na pokaz?

– Osobisty akcent – coś, co świadczy o tym, jaki jesteś – jest pożądany – twierdzi Louise Mowbray, doradca ds. budowy osobistej marki. – Nawiązujemy z innymi relacje emocjonalne, a drobne dziwactwa są ujmujące. Mieć wokół siebie kilka osobistych drobiazgów to dobry pomysł.

Ostrzega jednak, żeby nie przesadzać. – Pluszowe zabawki? Wykluczone! – chyba że pracujesz w branży zabawkarskiej.

Dodaje, że ważna jest skromność. – Jeżeli zdobyłeś wiele nagród, możesz wystawić na biurko jedną. Natomiast nadmiar świadczy o chełpliwości i sugeruje brak pewności siebie.

Jeffrey Sanchez-Burks, profesor zarządzania i organizacji na stanowym Uniwersytecie Michigan, który prowadzi badania nad normami kultury profesjonalizmu, mówi, że za profesjonalny przyjęło się uważać taki wystrój gabinetu biura czy stanowiska pracy, gdzie stosunek przedmiotów osobistych do nieosobistych wynosi mniej więcej 17 proc.

– Weźmy taką rzecz, jak dziecięce rysunki. W małej dawce ujdą, natomiast w dużych ilościach są niedopuszczalne. Poza tym, jeśli chodzi o przedmioty osobiste, istnieje wiele ogólnie przyjętych norm. W większości miejsc pracy nie będą ci mieli za złe, że przyniosłeś kij do golfa. Natomiast jako miłośnik dreskorolki wiem z doświadczenia, że trzymania deski na biurku nie uważa się za oznakę profesjonalizmu.

Niektórym udało się wypracować korzystny kompromis. Profesor Sanchez-Burks wspomina zdjęcie, jakie przysłała mu pewna osoba zajmująca kierownicze stanowisko.

– Trzy ściany jej gabinetu były ściśle neutralne, więc patrząc na nie odnosiło się wrażenie wysokiego profesjonalizmu. Natomiast ściana, na której są drzwi – widoczna tylko od wewnątrz pokoju – była po prostu wytapetowana rodzinnymi zdjęciami.

W twórczych branżach na biurkach stoją na ogół zabawne – wręcz infantylne – drobiazgi.

– Tu w grę wchodzi także element zabawy – wyjaśnia Alan Young. – Wielu kreatywnych pracowników traktuje pracę niemal jako hobby.

Na przeciwległym biegunie – zwłaszcza w firmach świadczących usługi doradcze i audytorskie, takich jak Deloitte czy Ernst & Young – obowiązuje polityka czystego biurka. Nawiasem mówiąc, jest ona podyktowana nie tyle niechęcią do przedmiotów osobistych, co względami praktycznymi: często zdarza się, że pracownik spędza dzień u klienta, a wówczas z jego biurka korzystają inni.

Osobom, którym naprawdę zależy na tym, żeby ich przestrzeń pracy stanowiła pewnego rodzaju manifest, warto polecić książkę „Cube Chic” Kelly Moore, amerykańskiej specjalistki z dziedziny stylu życia. Kelly Moore upiera się, że wcale nie trzeba pracować w obskurnej kanciapie. Proponuje wiele rozwiązań – od przestrzeni wydzielonej za pomocą „tropikalnych” ścianek działowych z imitacji bambusa, po tematyczny wystrój, który zainspiruje najwyższego szefa.

Kelly Moore twierdzi, że w jej niezwykłych projektach wydzielonej przestrzeni chodzi o pokazanie możliwości.

– Większość ludzi przebywa dłużej w pracy niż w domu – a mimo to siedzą w pomieszczeniach o wystroju godnym zbiorowej sypialni w internacie. Uważam, że bardzo ważne jest otaczanie się przedmiotami, które inspirują. Dziwię się, że więcej ludzi tego nie robi.

e5690421-1fb6-466e-a7ed-063c6c64923b-38916588.jpg

Fot. Istock

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.