Trudny rynek dodatkowych zajęć dla uczniów i przedszkolaków
Zaangażowanie, jakość i dobra organizacja - to podstawa, by w tym biznesie osiągnąć sukces
Szkoły i przedszkola chętnie podejmują współpracę z firmami specjalizującymi się w organizacji zajęć pozalekcyjnych. Dotyczy to nie tylko prywatnych placówek, ale też tych z sektora publicznego. - Między szkołami i przedszkolami, szczególnie tymi prywatnymi, wywiązała się rywalizacja o uczniów. Bogata oferta ciekawych zajęć dodatkowych pozwala im się wyróżnić na tle konkurencji. Co więcej, zajęcia prowadzone przez fachowców dodają również prestiżu placówce - uważa Wojciech Syrocki ze spółki Robotnet, oferującej program dydaktyczny służący rozwojowi kreatywności, przygotowany przez psychologów i inżynierów, a oparty na wykorzystaniu nauk ścisłych.
Ważne pierwsze wrażenie
W przypadku przedszkoli prezentacja oferty firmy odbywa się na ogół na pierwszym w roku zebraniu rady rodziców, czyli w pierwszych dniach września. Po zapoznaniu się z propozycjami wszystkich zainteresowanych podmiotów rada podejmuje decyzję, z którymi z nich chce nawiązać stałą współpracę. - Podczas spotkania z radą rodziców negocjowane są też ceny, po których firma zobowiąże się organizować zajęcia dodatkowe dla dzieci - wyjaśnia Paweł Tkacz, specjalizujący się w organizowaniu teatrzyków z udziałem najmłodszych. Dlatego, jak dodaje, trzeba być dobrze przygotowanym na takie zebranie, by zaprezentować na nim kilka stawek, w zależności od liczby dzieci w grupie.
Zaakceptowanie firmy przez radę rodziców to jednak dopiero pierwszy krok do nawiązania współpracy. Drugim jest zorganizowanie przynajmniej 1-2 zajęć, by rodzice mogli się przekonać, czy ich pociechy są faktycznie nimi zainteresowane.
- Trzeba pamiętać, by koszt takich zajęć wkalkulować w koszty całorocznej umowy. Innym rozwiązaniem jest pobranie za nie opłaty dopiero w kolejnym miesiącu, wraz z tą, którą rodzice będą płacić po zapisaniu dzieci na zajęcia. W takim przypadku lepiej się sprawdza pobranie połowy stawki, bo rodzice, którym przyjdzie dużo zapłacić jednorazowo, mogą zrezygnować - tłumaczy Paweł Tkacz.
Firmy, które do tej pory skupiały się na współpracy z przedszkolami publicznymi w tym roku szkolnym muszą rozszerzyć działalność również na szkoły. Ma to związek ze zmianą przepisów. Teraz przedszkole nie może pobierać od rodziców za opiekę nad dziećmi przebywającymi w placówce dłużej niż pięć godzin, czyli po realizacji podstawy programowej, więcej niż 1 zł. Dodatkowe zajęcia będą więc mogły być organizowane tylko w ramach tej kwoty. Albo jeżeli na ich sfinansowanie pieniądze wyłoży gmina. Wiadomo jednak, jakim budżetem na edukację dysponuje większość samorządów.
To oznacza, że liczba podmiotów, z którymi możliwa będzie współpraca, znacząco się skurczy. Na dotychczasowych zasadach możliwa będzie wyłącznie z placówkami prywatnymi, których na rynku jest kilka tysięcy. - Chyba że w publicznym przedszkolu zajęcia dodatkowe zostaną zorganizowane po zakończeniu przez nie pracy. A to oznacza, że mogłyby odbywać się dopiero po 17.00, czy nawet 18.00. Jak wynika z naszych ustaleń, rodzice nie są specjalnie zainteresowani, by ich pociechy aż tak długo przebywały w placówce - opowiada Paweł Tkacz.
Innym rozwiązaniem jest wynajem sali w pobliżu przedszkola i zabieranie tam dzieci na zajęcia. Wówczas trzeba jednak zatrudnić dodatkową osobę do opieki nad maluchami, które będą wędrowały z jednego miejsca w drugie.
- Dlatego nastawiamy się od tego roku na współpracę z nauczycielami. Chcemy ich kształcić w wypracowanej przez nas metodzie nauki języka obcego - dodaje Wojciech Rojkowski z Centrum Technologii Edukacyjnych.
Jak na targach
W szkole podpisanie kontraktu poprzedzone jest prezentacją oferty na giełdzie towarzyszącej zebraniu rodziców. - Na giełdzie przedstawia się rodzicom nie tylko zakres tematyczny zajęć, porę ich organizowania, ceny, ale też zbiera się pierwszych chętnych. Dlatego dobrze wcześniej przygotować listę, na którą potem rodzice będą wpisywać imiona i nazwiska swoich pociech wraz z telefonem kontaktowym. Po zebraniu wystarczającej liczby chętnych będzie można oddzwonić i porozumieć się co do dokładnego terminu organizowania lekcji - tłumaczy Paweł Tkacz.
Dodaje jednak, że pierwszy kontakt ze szkołą lub przedszkolem powinien nastąpić już w maju. Wówczas firma powinna zasygnalizować chęć podjęcia współpracy z daną placówką, zapromować się, przedstawiając swoje doświadczenie i możliwości w zakresie nauki danego przedmiotu. To o tyle istotne, że firm, które specjalizują się w zajęciach pozalekcyjnych, przybywa. W sytuacji gdy zgłosi się ich wiele do jednej placówki, ta może podjąć decyzję, że tylko część z nich będzie mogła spotkać się z rodzicami czy wystawić się na giełdzie.
Takie wcześniejsze spotkanie jest też ważne z innego powodu. Służy omówieniu warunków współpracy ze szkołą lub przedszkolem, a dokładnie negocjacji stawek za wynajem sali lub boiska.
Minimum 100 dzieci
Według firm, które już współpracują z placówkami szkolnymi lub przedszkolnymi, działalność jest opłacalna, gdy w skali tygodnia uda się zebrać kilkanaście grup liczących przynajmniej po ośmioro dzieci. Zwykle jest mało prawdopodobne, by uzbierać tylu chętnych w jednej placówce. To oznacza, że trzeba współpracować przynajmniej z kilkoma.
- Trzeba prowadzić zajęcia przynajmniej dla 100 dzieci w skali miesiąca. W praktyce oznacza to kontrakt z trzema lub czterema przedszkolami - wylicza Wojciech Rojkowski.
Wybierając placówki do współpracy, trzeba kierować się kilkoma zasadami. Najlepiej, by były zlokalizowane jak najbliżej siebie. Wówczas będzie można ustawić zajęcia w kilku z nich w jednym dniu. - To pozwoli zaoszczędzić na kosztach prowadzenia działalności. Mniej wydamy na paliwo, mniej też będziemy potrzebowali czasu na przygotowanie się do zajęć - tłumaczy Wojciech Syrocki.
Średnia cena za zajęcia dodatkowe to 20-50 zł miesięcznie od osoby. Najwyższe koszty są w przypadku, gdy potrzebny jest sprzęt specjalistyczny, np. przy w szkolnym laboratorium chemicznym i trzeba zatrudnić nauczycieli z dużym doświadczeniem, a przy nauce języka - native speakera.
Pieniądze można zbierać na początku miesiąca, pod koniec, a także za cały semestr z góry. W ostatnim z rozwiązań warto zaproponować niższą stawkę za godzinę, tak by koszt półrocznych lekcji oscylował w granicach 300-350 zł.
- Pobierając pieniądze na początku miesiąca na poczet zajęć, które dopiero mają się odbyć, warto umówić się z rodzicami, że nie będą one zwracane w razie absencji dziecka na jednej czy dwóch lekcjach. Można zaproponować, że zaliczka przejdzie na następny miesiąc dopiero wtedy, gdy uczeń opuści wszystkie zajęcia. To pozwoli lepiej planować koszty prowadzenia biznesu i uniknąć braku płynności finansowej - tłumaczy Paweł Tkacz.
Z pieniędzy zebranych od rodziców trzeba opłacić wynajem sali, który kosztuje średnio 10-20 zł za godzinę, oraz zapłacić nauczycielowi za prowadzenie zajęć. Bywa, że szkoły są wstanie zaoferować wynajem sali taniej, ale oczekują czegoś w zamian - np. ufundowania nagrody na koniec roku dla najlepszego ucznia.
- Nauczycieli do prowadzenia zajęć najlepiej szukać z polecenia. Można ich zatrudnić na etat lub na umowę o dzieło, płacąc stawkę godzinową. W pierwszym przypadku wiąże się to z kosztem ok. 2 tys. zł netto miesięcznie. W drugim 10-40 zł za godzinę - wylicza Wojciech Syrocki. Drugie z rozwiązań jest tańsze, ale nie związuje pracownika z firmą i często oznacza dużą fluktuację kadry i niższą jakości prowadzonych przez nich zajęć.
Jak to się opłaca
Jeśli chodzi o rentowność biznesu, to waha się ona w przedziale od 20 do 40 proc. W skali miesiąca można w związku z tym zarobić na czysto średnio 3-4 tys. zł. - Osoby prowadzące zajęcia nie tylko w szkołach i przedszkolach, ale i w domach kultury, osiedlowych klubach mogą liczyć na jeszcze większy zarobek. Najlepiej jest zaplanować sobie dzień tak, by do późnego południa organizować zajęcia w szkołach i przedszkolach, a potem do wieczora w salach wynajętych w innych miejscach, czy we własnej siedzibie - twierdzi Paweł Tkacz.
Optymalnym rozwiązaniem jest nawiązanie długoletniej współpracy z placówkami. Jest to możliwe jednak tylko wtedy, gdy zdobędzie się odpowiednią renomę wynikającą z jakości zajęć, czego najlepszą miarą jest zainteresowanie dzieci. - Dobrze jest mieć szeroki ich wybór. W naszym przypadku na przykład zajęcia z robotyki połączone są z programowaniem, z terapią dla dzieci z zaburzeniami polegającymi na braku umiejętności skupienia uwagi na jednej rzeczy czy z nauką języka angielskiego - wymienia Wojciech Syrocki.
Parametry biznesowe
Granica opłacalności: 12-15 grup po co najmniej 8-10 dzieci,
Cena zajęć: 20-50 zł, w zależności od ich rodzaju,
Wynajęcie sali w szkole lub przedszkolu: 10-20 zł za godzinę.
Opłacenie lektora: 10-40 zł za godzinę lub średnio 2 tys. zł netto miesięcznie.
Rentowność: 20-40 proc.
Zarobek dla właściciela firmy: średnio 3-4 tys. zł miesięcznie.
Najmodniejsze zajęcia w szkołach:
● piłka nożna,
● gra na gitarze,
● nauka angielskiego lub niemieckiego,
● kółko teatralne,
● kółko taneczne.
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu