MSP ryzykuje własne pieniądze
Prawie 60 proc. polskich firm nie ma przygotowanego scenariusza na wypadek wystąpienia opóźnień w płatnościach ze strony kontrahentów - wynika z badania "Audyt windykacyjny" przeprowadzonego na zlecenie Kaczmarski Inkasso przez Keralla Research
Jak pokazują wyniki raportu, zaledwie 39,5 proc. przedsiębiorstw ma przygotowany scenariusz postępowania w sytuacji, gdy współpracująca z nimi firma im nie zapłaci. Pozostali o tym, co zrobią z niepłacącym kontrahentem, decydują dopiero w momencie, gdy ten stanie się ich dłużnikiem.
Lekkie podejście do problemu terminowych płatności przez firmy wynika w dużej mierze z tego, że wielu przedsiębiorców traci czujność już w momencie podpisywania kontraktu. Są zadowoleni, że przynieśli do firmy nowe zlecenie i nie chcą nawet brać pod rozwagę scenariusza, że coś mogłoby pójść nie tak. Te wyniki można zderzyć z badaniami prowadzonymi przez Rzetelną Firmę, z których wynika, że aż 34 proc. właścicieli firm do prowadzenia własnego biznesu w znaczącym stopniu zniechęca stres o to, czy uda im się zdobyć nowe zlecenie. Może właśnie dlatego firmy są gotowe nawiązać współpracę z tymi, w których uczciwość nie tylko wątpią, ale mają nawet tego potwierdzenie. Jednak przedkładając potencjalny zysk nad własne bezpieczeństwo finansowe i nie mając dojrzałych procedur współpracy z innymi firmami, narażają na problemy nie tylko swoje przedsiębiorstwo, ale także pozostałych kontrahentów, na płatności dla których może zabraknąć pieniędzy.
Windykacja w kapciach
To, czy pieniądze pojawiają się na koncie, w firmach z MSP sprawdzane jest najczęściej poprzez samodzielne wejście na konto przez prawie 52 proc. właścicieli firm lub osób do tego przeznaczonych. Zdecydowana większość z nich robi to codziennie. Zaledwie 42 proc. z nich ma księgowy program monitorujący płatności. Biorąc pod uwagę, że w 62,8 proc. firm cała księgowość jest prowadzona wewnątrz firmy, można wywnioskować, że aż w tak szerokiej grupie przedsiębiorstw kompetencje związane z księgowością, zarządzaniem, a co za tym idzie egzekwowaniem długów, pozostają w gestii właściciela firmy.
Jednak odzyskiwanie długów jest czasochłonnym zajęciem. Niektórzy dłużnicy spłacą swoje zobowiązania już po pierwszym telefonie, inni będą na wszelkie sposoby unikać kontaktu z wierzycielem. Działając bez gotowego scenariusza, można narazić się nie tylko na dodatkowe koszty, ale też na stratę czasu.
Przemyślana strategia odzyskiwania należności powinna składać się nie tylko z uszeregowanych działań w momencie, gdy pojawiają się już problemy, ale także obejmować prewencję jeszcze przed zawarciem kontraktu. Niestety, aż 44 proc. firm nie sprawdza swoich kontrahentów przed rozpoczęciem z nim współpracy. Z kolei co trzecia sprawdza tylko tych nowych partnerów. Jeżeli ponawia kontrakt z partnerem, z którym kiedyś już współpracowała, nie zawraca sobie głowy zdobyciem informacji na temat aktualnej kondycji finansowej kontrahenta. Poszukując informacji o partnerach biznesowych, firmy najczęściej rozpytują innych uczestników rynku lub sprawdzają informacje dostępne w internecie.
Zaledwie co czwarta firma, która sprzwdza swoich kontrahentów, korzysta z zasobów biur informacji gospodarczej, takich jak Krajowy Rejestr Długów. Szkoda, że wciąż pozostaje tak wysoki odsetek firm, które mając szeroki wachlarz informacji zawarty w tych bazach, każdego dnia narażają swoje kontrakty na ryzyko, nie sprawdzając informacji o tym, jak płacą innym ich kontrahenci.
Bezczynne oczekiwanie
Wśród polskich firm najczęstsze jest monitorowanie spłaty po siedmiu dniach lub miesiącu od terminu płatności. Po tygodniu od daty widniejącej na fakturze kontaktuje się z kontrahentem 34,8 proc. badanych. Miesiąc po terminie o swoje pieniądze upomina się 24,4 proc. ankietowanych przedsiębiorców. Jest to moment, kiedy firmy wykonują pierwsze działania mające na celu zmotywowanie kontrahenta do zapłaty - dzwonią do niego lub wysyłają e-maila z przypomnieniem o terminie zapłaty. Jakiekolwiek działania motywujące do regulowania płatności i przypominające o tym obowiązku wykonuje 84,7 proc. ankietowanych przedsiębiorstw. Wciąż jednak ponad 15 proc. nie robi nic, czekając aż kontrahent sam zapłaci.
W momencie, gdy działania przypominające o długu okazują się nieskuteczne, zdecydowana większość przedsiębiorców samodzielnie wysyła dłużnikowi wezwania do zapłaty. 26 proc. z nich decyduje się na oddanie długu w obsługę kancelarii prawnej, a co czwarta firma rozpoczyna działania sądowe. Jak jednak pokazują doświadczenia kancelarii prawnej Via Lex, firmy, które chcą na drodze sądowej odzyskać swoje należności, nie są często w stanie udowodnić ich zasadności. Problemy sięgają bowiem etapu podpisywania umowy, którą wielu właścicieli firm traktuje nie jako zabezpieczenie własnych pieniędzy, a niepotrzebną biurokrację. To błąd, który może kosztować spore pieniądze.
Choć ankietowani przedsiębiorcy podkreślali, że wyciągają w stosunku do dłużników zapowiadane konsekwencje, wciąż 41 proc. tego nie robi. Dodatkowo wielu biznesmenów nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy chciałoby podjąć współpracę z kontrahentem, o którym wiedzą, że jest dłużnikiem. Perspektywa potencjalnego zarobku wciąż jest zbyt silna niż potrzeba zabezpieczenia własnej firmy.
@RY1@i02/2015/215/i02.2015.215.20000060m.802.jpg@RY2@
Kornelia Hendżak
Kaczmarski Inkasso sp. z o.o.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu