Żywność nie musi się marnować
ZARZĄDZANIE I MARKETING Utylizacja powinna być ostatecznością, ale dla niektórych producentów artykułów spożywczych i handlowców jest rozwiązaniem łatwiejszym niż podzielenie się z potrzebującymi
W Polsce co roku marnuje się około 9 mln ton jedzenia. Nasz kraj zajmuje niechlubne piąte miejsce pod tym względem w europejskim rankingu. W największym stopniu odpowiedzialne za to są zakłady produkcyjne, które wytwarzają 6,6 mln ton odpadów żywnościowych. Sektor dystrybucji, czyli sklepy również mają w tym swój udział. Za ich pośrednictwem marnuje się około 350 tys. ton jedzenia. Pozostałe straty generują gospodarstwa domowe - wynika z danych Federacji Polskich Banków Żywności.
Zarządzanie zasobami
Najczęstszą przyczyną marnowania żywności jest przekroczenie terminu przydatności do spożycia.
Dlatego tak ważne jest odpowiednie planowanie i logistyka, czyli zamawianie do sklepów odpowiedniej ilości produktów. Pomagają w tym programy komputerowe nadzorujące cały łańcuch dostaw i pomagające w zarządzaniu zapasami. Kompatybilność z kasą fiskalną pozwala łatwo oszacować, ile produktów zostało jeszcze na półkach czy w magazynie. Można też szybko wytypować najlepiej i najgorzej rotujące produkty. Cena programu komputerowego dla niewielkiego sklepu lub placówki gastronomicznej wraz z wdrożeniem to kilka tysięcy złotych. Dla sieci sklepów lub restauracji koszty mogą pójść nawet w setki tysięcy, ale też skala możliwych oszczędności uzasadnia taki wydatek.
Trzeba jeszcze zadbać o dobre rozplanowanie i zarządzanie magazynem. Towary o najdłuższym terminie przydatności do spożycia powinny stać zawsze na spodzie lub w tyle półki. Trzeba też pamiętać o tym, by zbyt długo nie przechowywać owoców i warzyw w chłodniach, bo po wyjęciu będą szybko gniły.
Co zrobić, gdy w sklepie i magazynie mimo wszystko zostanie spora ilość produktów z kończącym się terminem przydatności do spożycia? Towarów nie można zwrócić dostawcy. - Można to zrobić tylko wówczas, gdy towar znajduje się na rampie magazynu. Przy dostawie przegląda się towary i odrzuca te, które są uszkodzone lub nie spełniają norm jakości - komentuje Karl Stec z departamentu prawnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Darowizna bez VAT
Rozwiązań jest kilka. Pierwsze najprostsze, ale nie zawsze możliwe: restauracje powinny jak najszybciej takie produkty i surowce wykorzystać w kuchni, sklepy natomiast mogą objąć towary promocją albo dołączyć je do innych produktów i oferować w pakiecie, by sprzedały się jeszcze przed utratą daty ważności. Dobrze jest takie produkty zebrać w jednym miejscu w placówce i wyraźnie oznaczyć, by klienci wiedzieli, dlaczego są sprzedawane po niższej cenie.
Innym sposobem jest przekazywanie żywności na cele charytatywne. Najlepiej jest to robić za pośrednictwem Federacji Polskich Banków Żywności, czyli organizacji pożytku publicznego liczącej 32 banki. Wówczas bowiem nie trzeba płacić VAT za darowane produkty. To niejedyna zaleta. Federacja współpracuje z 4 tys. organizacji charytatywnych. W sytuacji więc, kiedy sama nie może odebrać produktów, wysyła po nie jeden z takich podmiotów. Mimo że żywność odbiera jakaś organizacja, a nie bank, cała dokumentacja i tak przechodzi przez Federację. W takiej sytuacji zatem darczyńca również nie musi płacić podatku.
- Odbiór żywności przez jeden z banków od przedsiębiorcy zależy od kilku czynników. Po pierwsze od odległości, jaka go dzieli od magazynu darczyńcy. Jeśli duża, a żywności jest niewiele, transport może być droższy od wartości darowanych produktów. Dlatego w takiej sytuacji szukamy innego podmiotu, któremu takie produkty bardzo się przydadzą - komentuje Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności.
Poza tym istotna jest jakość produktów. Banki żywności oczekują towarów, którym pozostały przynajmniej jeszcze dwa dni do zakończenia terminu przydatności do spożycia.
- Bywa jednak, że udaje nam się zagospodarować żywność z krótszą datą. Zawsze staramy się znaleźć jakieś rozwiązanie - dodaje Marek Borowski.
Restauratorzy powinni pamiętać o tym, że na cele charytatywne nie mogą trafiać potrawy, które były już wystawione na stół. To duże wyzwanie zwłaszcza dla firm cateringowych. Wymaga od nich nauczenia się racjonalnego dawkowania potraw, które zostaną wyłożone podczas imprezy.
Oddać potrzebującym
Jak przekazać żywność? Trzeba skontaktować się telefonicznie lub mailowo z bankiem. Kolejnym etapem jest podpisanie umowy lub porozumienia. Współpraca jest zawierana na czas nieokreślony z możliwością jej wypowiedzenia przez każdą ze stron w dowolnym czasie.
- Może się okazać, że sklep lub restauracja nie traktuje sprawy poważnie i przekazuje niskiej jakości żywność. Może być też tak, że organizacja, która z nami współpracuje raz czy dwa, zawiodła i przedsiębiorca znalazł innego odbiorcę, w związku z czym wycofuje się ze współpracy z nami - tłumaczy Marek Borowski.
Z Federacją Banków Żywności współpracuje już pięć największych sieci handlowych w Polsce. Jedną z nich jest Tesco, które od 2013 r. przekazuje nadwyżki potrzebującym. W tej chwili robi to już 131 sklepów tej sieci. Do 2020 r. mają brać w tym udział wszystkie placówki. - Aby było to możliwe, poszukujemy lokalnych partnerów - czyli lokalnych organizacji pozarządowych - które będą mogły odbierać żywność z najbliższego sklepu Tesco. Jak dotąd, nasze sklepy w Polsce łącznie przekazały ponad 2800 ton żywności - mówi Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji w Tesco Polska. Jego zdaniem najważniejszym elementem procesu jest ustalenie wewnętrznych procedur i zasad współpracy z organizacjami charytatywnymi. - Pracownicy sklepu wybierają odpowiednie produkty, które o ustalonej porze, codziennie odbierane są przez przedstawicieli banków żywności. Produkty muszą być pełnowartościowe i w terminie przydatności do spożycia - uzupełnia.
Na razie współpraca z bankami żywności jest nieodpłatna. Z pozoru. Choć odbiór produktów odbywa się środkiem transportu należącym do banku żywności, czyli następuje na jego koszt, to przedsiębiorca jest zobowiązany do ich przygotowania. To oznacza konieczność pogrupowania towarów, ich opisania i zapakowania.
Produkty opatrzone terminem przydatności określanym jako "najlepiej spożyć przed", można też spróbować przekazać schroniskom dla zwierząt. Wiele z nich przyjmuje towary, którym pozostał jeden dzień przydatności, jednak zwykle chodzi tylko o wybrane produkty takie jak kasze, ryż, makarony, które nie psują się po upływie daty trwałości. Problem polega jednak na tym, że takie produkty przyjmują tylko te schroniska, które gotują dla zwierząt. Większość stawia bowiem na suchą karmę, a w dodatku do schroniska produkty trzeba dostarczyć na własny koszt. Oczywiście warto wybierać te będące organizacjami pożytku publicznego, by nie płacić VAT za darowaną żywność. Listę takich schronisk można znaleźć na stronie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Kosztowna utylizacja
Najmniej korzystny sposób pozbycia się nadwyżek towaru to utylizacja, dlatego z reguły czeka się z nim do czasu, aż produkty staną się niezdatne do spożycia. Przyjmuje się, że koszt to od 100 do 300 zł za tonę jedzenia. To, kto ostatecznie poniesie ten wydatek, jest uzależnione od umowy między restauracją czy sklepem a dostawcą. Może być bowiem tak, że całość wydatków leży po stronie dystrybutora, a może być też tak, że są one dzielone między obie strony, czyli np. sklep i producenta.
- Cena jest uzależniona od wielu czynników, w tym od rodzaju i ilości żywności, która ma podlegać utylizacji, odległości od zakładu, który ją przeprowadzi - podpowiada Karol Stec.
Koszt obejmuje zazwyczaj odbiór i załadunek odpadów oraz ich przekazanie do miejsca unieszkodliwienia, wypełnienie karty przekazania odpadu oraz odesłanie dokumentów potwierdzających unieszkodliwienie odpadów. To ważne w przypadku kontroli ze strony sanepidu. Punkty gastronomiczne muszą mieć stałą umowę na odbiór odpadów żywnościowych.
- To czy koszt transportu jest wliczony w opłatę za utylizację, zależy od wielkości przekazanej na ten cel żywności. Jeśli nie jest jej dużo, dostawa jest po stronie przedsiębiorcy - słyszymy w P.P.H Hetman. Dobrze też, gdy to zakład dostarcza pojemniki do przechowywania odpadów. Odchodzi bowiem koszt ich zakupu i utrzymania w czystości.
Eksperci doradzają, by przy poszukiwaniu firmy wybrać taką, która specjalizuje się w utylizacji szerokiej gamy odpadów. Świadczą o tym posiadane przez nią pozwolenia. Wówczas wystarczy współpraca z jedną czy dwiema firmami, by w pełni pozbyć się żywności, która nie nadaje się do wykorzystania.
- Pozwolenia nie zawsze jednak świadczą o tym, czym zajmuje się zakład. Choć możemy utylizować tzw. mokrą żywność, przetwarzamy tylko suchą. Zdecydowaliśmy się skupić na produktach, dzięki którym możemy wytwarzać paliwo alternatywne dla cementowni. Zatem z restauracjami nie współpracujemy - mówi nam pracownik jednej z firm zajmujących się utylizacją.
@RY1@i02/2016/225/i02.2016.225.13000010a.801.jpg@RY2@
Marnowanie żywności
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu