Zatory płatnicze można ominąć
Profilaktyka jest najskuteczniejszym i najtańszym sposobem unikania relacji gospodarczych z nierzetelnymi płatnikami. Ale jeżeli dług już powstanie, można go sprzedać
Chociaż w ostatnich miesiącach klimat wokół działalności gospodarczej się poprawia, problemy z nieuregulowanymi fakturami (tzw. zatory płatnicze) nadal są poważnym problemem gospodarki.
Płatności z poślizgiem
Według ostatniego, lipcowego badania portfela należności Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej 86 proc. badanych przez tę organizację podmiotów sygnalizuje związane z tym kłopoty. W drugim kwartale br. przeciętny czas oczekiwania na zapłatę wynosił trzy miesiące i 13 dni i był o 10 dni dłuższy niż trzy miesiące wcześniej. Skutkiem tego było ograniczenie inwestycji zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, co od kilku kwartałów jest najpoważniejszą barierą rozwoju krajowych firm. W lipcu 2017 r. wskazywało na nią 25,8 proc. właścicieli przedsiębiorstw. Korzysta na tym branża faktoringowa, dla której ostatnie lata to prawdziwe eldorado.
Według zrzeszającego czołówkę branży Polskiego Związku Faktorów (PZF) już ponad 8,1 tys. podmiotów gospodarczych w Polsce (o 12,5 proc. więcej niż 12 miesięcy wcześniej) używa tego narzędzia. W pierwszym półroczu 2017 r. tylko firmom zrzeszonym w PZF krajowi przedsiębiorcy powierzyli obsługę wierzytelności 174,4 tys. dłużników o łącznej wartości 83,6 mld zł, co było wynikiem o 13,6 proc. lepszym niż przed rokiem (średnia należność wyniosła prawie 480 tys. zł). Sfinansowano łącznie niemal cztery miliony faktur o przeciętnej wartości 21,5 tys. zł. - Faktoring gwarantuje finansowanie bieżącej działalności i bezpieczeństwo obrotów - przekonuje Dariusz Steć, przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF. - W ten sposób firmy wierzyciele mogą zwiększać płynność finansową, przez co podnoszą swoje szanse na stabilny rozwój.
Z regresem lub bez
Do negocjacji umowy z faktorem najlepiej przystąpić jeszcze przed zawarciem transakcji, które mają być objęte tego rodzaju ochroną (umowy zazwyczaj obejmują serie płatności, a nie jedną, wybraną). Najtrudniejsze rozmowy dotyczyć będą prowizji za ryzyko całkowitej niewypłacalności kontrahenta. Jeżeli firma nie jest pewna jego kondycji finansowej, a mimo tego zależy jej na przeprowadzeniu planowanej transakcji, powinna wybrać usługę pełnego faktoringu (bez regresu). W takiej formule wraz z cesją wierzytelności instytucja finansowa bierze na siebie całkowite ryzyko niewypłacalności kontrahenta. Gdy nie będzie on w stanie spłacić swojej wierzytelności, faktor zrobi to za niego, pokrywając w pełni należność.
Tego rodzaju usługa jest jednak stosunkowo droga. Wśród ofert nie ma co szukać instytucji, która zaproponuje 100 proc. wartości nabywanej faktury. 80-90 proc. jest dobrym wynikiem.
Faktoring niepełny (z tzw. regresem) jest tańszy, bo można liczyć na 90-95 proc. wartości dokumentu, ale ryzyko niewypłacalności wystawcy faktury pozostawia jednak po stronie jej odbiorcy. Faktor przelewa, co prawda, należność (pomniejszoną o prowizję), ale gdy dłużnik w określonym terminie nie ureguluje należności, firma musi zwrócić instytucji finansowej wypłacone wcześniej środki. - Tak naprawdę jest to coś w rodzaju pożyczki zaciągniętej pod zastaw faktury krótkoterminowej, która jest spłacana, gdy dłużnik reguluje należność - wyjaśnia Jan Raczyński, niezależny analityk finansowy. - W przypadku ogłoszenia przez niego upadłości instytucja finansowa może rozłożyć spłatę wypłaconej należności na raty. Ale to po stronie przedsiębiorcy leży dochodzenie wynikającej z dokumentu należności.
Coraz częściej stosowanym rodzajem usługi jest faktoring mieszany, który odpowiedzialność rozkłada, nie zawsze równo, między przedsiębiorcę i instytucję finansową. Podział następuje zazwyczaj do ściśle określonej kwoty (ewentualnie procentowej części płatności). W przypadku niewypłacalności dłużnika instytucja finansowa zwraca zapisaną w umowie należność, ale reszta pokrywana jest ze środków firmy. - Przed wyborem formy faktoringowego wspomagania warto przeprowadzić dokładną, w miarę możliwości, analizę sytuacji finansowej dłużnika - radzi Jan Raczyński. - Różnica w cenie usługi jest bowiem niebagatelna.
Etapy egzekucji
Nie każda faktura jednak znajdzie nabywcę, więc konieczna może okazać się windykacja. W ostatnich latach sposoby działania firm odzyskujących długi uległy zmianie. Jeszcze kilka lat temu stosowany przez większość działających na rynku podmiotów była ścieżka polegająca na szybkim kierowaniu sprawy do sądu, a potem komornika (windykacja twarda). Dzisiaj coraz częściej stosowane jest polubowne załatwienie spraw, dostosowanie płatności do rzeczywistych możliwości dłużnika (tzw. windykacja miękka).
- Obecnie właściciel podmiotu, do którego zwraca się firma windykacyjna, jest świadomy, czym takie przedsiębiorstwo się zajmuje, jak działa i reaguje spokojniej na proces windykacji - tłumaczy mecenas Mirosława Szakun z Konfederacji Przedsiębiorstw Finansowych. - W związku z tym szanują się wzajemnie, co ma przełożenie na proces odzyskiwania długu. Jeśli możliwość zwrotu zostaje oceniona jako realna, a tak jest zazwyczaj, windykacja bywa wybawieniem. Konsument może żyć z długiem. Ale w prowadzeniu działalności gospodarczej bardzo on przeszkadza.
Proces windykacji można podzielić na etapy. Pierwszym jest monitoring, podczas którego uruchamiane są działania przed terminem spłaty zobowiązania (m.in. przypominanie o nadchodzącym właśnie terminie). Najważniejszym jednak elementem jest windykacja przedsądowa, której celem jest uregulowanie zaległego zobowiązania i przywrócenie regularności dalszych spłat (zgodnie z harmonogramem). Na tym etapie wykorzystywane są rozmaite metody relacji z dłużnikiem: od listów, prób zawarcia ugody, przez kontakty telefoniczne po negocjacje bezpośrednie. Działania te mogą być prowadzone przed wypowiedzeniem umowy przez wierzyciela lub po jej zerwaniu.
Jeśli to nie przyniesie rezultatu, dopiero następnym etapem jest windykacja sądowa i egzekucyjna. Z reguły, jak zauważają specjaliści, mimo wszczęcia takiej procedury nadal prowadzone są działania polubowne mające na celu zmniejszenie zadłużenia.
Ostatnim elementem procesu, oby do niego nie doszło, jest windykacja po ewentualnej bezskutecznej egzekucji komorniczej, która polega na tymczasowym odłożeniu sprawy i powrocie do niej po kilku, kilkunastu miesiącach. Po tym okresie może się okazać, że sytuacja materialna dłużnika się zmieniła i dług stał się możliwy do odzyskania.
Kto da więcej
Najtańsza i najbardziej skuteczna jest jednak profilaktyka. Na popularności zyskują więc internetowe giełdy długów, gdzie można wystawić na sprzedaż lub kupić nieopłaconą fakturę, ale przede wszystkim dowiedzieć się, czy ewentualny kontrahent jest płatnikiem rzetelnym, zdarzają mu się opóźnienia, czy też w ogóle nie reguluje swoich zobowiązań.
Większość funkcjonalności w takich serwisach jest bezpłatna. Opłaty pobierane są za usługi dodatkowe, takie jak zawiadamianie dłużnika o licytacji należności, a także ofertach kupujących. Nie są to jednak poważne kwoty. Za pakiet 25 esemesów trzeba zapłacić kilka złotych, gdy w grę wchodzi wysłanie tysiąca - ok. 100 zł (netto). Gdy przeterminowanie należności przekroczy wyznaczony okres (zazwyczaj dwa lata), wycofywanie faktury z systemu kosztuje kilka procent jej wartości. - Handel dokumentami na giełdach długów jest rzeczą wtórną - wyjaśnia Piotr Wajszczak, współwłaściciel jednej z takich platform. - Podstawowym zadaniem serwisów jest informowanie o mankamentach obrotu gospodarczego z poszczególnymi podmiotami.
W wielu firmach, aby uniknąć kontaktów z nierzetelnymi kontrahentami, aktywność giełdy monitorowana jest w czasie rzeczywistym (online). Serwis Dlugi.info można na przykład zintegrować z najpopularniejszymi programami księgowo-magazynowymi, takimi jak Microsoft Dynamics NAV, Ramzes czy SAP. - Oznacza to, że informacje o wystawionych na sprzedaż fakturach automatycznie trafiają do kilkunastu tysięcy polskich przedsiębiorstw - mówi Arnold Juchacz, szef firmy Kakadu, producenta jednego z takich programów.
Na początku tego tygodnia na największej tego rodzaju platformie www.dlugi.info znajdowało się prawie 170 tys. należności. Od początku działalności serwis pomógł odzyskać blisko 420 tys. zaległych płatności, których wartość wyniosła kilka mld zł.
Na giełdzie sprzedawane są zarówno dokumenty opiewające na kwoty drobne, rzędu kilkudziesięciu złotych, jak i wielkie, opiewające na miliony złotych. Wybierając platformę (wybór jest duży), warto zwrócić uwagę, czy serwis posiada certyfikat Polskiego Związku Windykacji (PZW). - Giełdy długów cieszą się sporym powodzeniem szczególnie wśród właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw, których nie stać na kosztowną egzekucję należności długu - zauważa Juchacz. - Certyfikat PZW podnosi renomę platformy.
@RY1@i02/2017/176/i02.2017.176.13000040f.801(c).jpg@RY2@
Zadłużone firmy
Aleksandra Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu