Staniszewski: Informatyzacja, czyli niekończąca się historia
Powołanie resortu, który ma zinformatyzować kraj, można porównać do
roszad w zarządzie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Niby zmiany idą w
dobrym kierunku, ale i tak wiadomo, że na końcu wszystko będzie po
staremu. Niemoc nie wynika wcale z braku umiejętności ministra
odpowiedzialnego za resort, bo akurat Michał Boni jest rodzynkiem w
rządzącej drużynie średniaków. Ważniejsza jest raczej niezdolność
polskiej administracji do reformowania siebie samej.