Siudaj: Bójcie się, telekomy. Idzie regulacja
Wyobraźcie sobie, że idziecie do
salonu motoryzacyjnego i kupujecie auto, szybkie i
dynamiczne. Wsiadacie, uruchamiacie silnik i... nic.
Idziecie z pretensją do dealera, a ten pyta, czy
jesteście w stanie auto popchnąć. W dobrej
wierze sprawdzacie i rzeczywiście – auto
przemieściło się o 10 cm. „W takim razie
wszystko w porządku – mówi dealer –
warunki umowy zostały dotrzymane, jeśli auto tylko
się poruszy”.