OFE przekleństwem polskiej giełdy. Po ich likwidacji rynek kapitałowy wydostanie się z zapaści?
Na warszawskiej
Giełdzie Papierów Wartościowych już dawno nie było zielono. Inwestorzy
nad Wisłą raczej odzwyczaili się od widoku koloru hossy. WIG-20, indeks
największych spółek notowanych na GPW, w połowie kwietnia miał wartość
ok. 2360 pkt – mniej więcej tyle, ile przed wybuchem światowego kryzysu
11 lat temu. Dla porównania, nowojorski Dow Jones od tamtego momentu
zdążył się podwoić. Na dużych rynkach w Europie też jest jakby lepiej:
frankfurcki DAX od 2008 r. zyskał 75 proc. Nawet targana niepewnością
związaną z brexitem giełda w Londynie dała zarobić inwestorom około 20
proc. Na tym tle warszawski parkiet wypada więc bardziej niż blado.