Przegrywający przed sądem
zapłaci teraz więcej
Jestem wspólnikiem firmy dystrybucyjnej,
która od pół roku zmaga się z
przejściowymi trudnościami finansowymi. Prezes
spółki, odbierając wezwania do zapłaty od
kolejnych wierzycieli, rozważa, które
wierzytelności są najpilniejsze i w jakiej
kolejności je regulować. Doradca sugeruje mu, aby
jak najszybciej zawrzeć ugody z kontrahentami,
jeśli ich roszczenia uznaje. Prezes jednak nie zgadza
się na takie rozwiązanie. Spółka 20
stycznia 2016 r. otrzymała nakaz zapłaty w
postępowaniu upominawczym na skutek pozwu wniesionego 11
stycznia 2016 r. przez pełnomocnika jednego z
wierzycieli. Zgodnie z treścią nakazu
spółka została zobowiązana do
zapłaty w terminie dwóch tygodni od jego
doręczenia kwoty 68 256,87 zł wraz z ustawowymi
odsetkami za opóźnienie od 11 stycznia 2016 r. do
dnia zapłaty oraz kwoty 8830 zł tytułem
kosztów procesu (w tym tytułem opłaty wpisowej
- 3413 zł, tytułem kosztów
zastępstwa procesowego - 5400 zł,
pełnomocnictwa - 17 zł). Pouczono nas
przy tym, że możemy wnieść sprzeciw. Czy
wyliczone koszty są uzasadnione? Jakie koszty poniesiemy
w przypadku gdy wniesiemy sprzeciw i przegramy? Czy
biorąc pod uwagę koszty, warto podejmować
spór?