Szahaj: Rower a niechęć do kapitalizmuNie lubię hummerów. I nie znoszę SUV-ów. Po prostu nie przepadam za autami, które gabarytami przypominają czołgi. Lubię za to rowery. Ale nie chodzi w tym tekście o moje sympatie czy antypatie, lecz o stan polskiego społeczeństwa oraz kultury. Pretekstem do jego napisania stały się badania, które przeprowadzono na zlecenie „Gazety Wyborczej”. Okazało się, że większość mieszkańców miast życzy sobie ograniczenia w nich ruchu samochodowego oraz bardzo życzliwie odnosi się do budowy ścieżek rowerowych.Andrzej Szahaj•02 lutego 2018
Miejsce ma znaczenie: Jak przełamać warszawocentryczność mediów?Warszawa to nie jest Polska. Zdanie to z pewnością wywoła oburzenie mieszkańców stolicy. Ale od niego właśnie muszę rozpocząć rozważania. Idzie o rzecz dosyć banalną z punktu widzenia nauki – o ile Warszawa jest oczywiście polskim miastem i w tym sensie jest fragmentem Polski, o tyle nie jest nim w sensie reprezentatywności, rozmaicie zresztą rozumianej (a to już chyba nie jest powód do obrazy, być może raczej do dumy). Andrzej Szahaj•29 grudnia 2017
Szahaj: Czy kapitalizm przetrwa do 2034 r.Tytuł mojego tekstu nawiązuje do sławnej broszurki rosyjskiego dysydenta Andrieja Amalrika „Czy Związek Radziecki przetrwa do 1984 r.?”, napisanej wtedy, gdy nikomu nie przychodziło do głowy, że system komunistyczny może się załamać. Wydawało się, że będzie on trwać wieki, sprawiał wszak wrażenie trwałego i silnego. Andrzej Szahaj•12 listopada 2017
Szahaj: Królestwo tandety jest nieuchronnym rezultatem procesu stopniowej degrengolady płacowej kapitalizmuW programach radiowych, prasowych tekstach i wywiadach, z którymi od czasu do czasu przychodzi mi się zapoznać, pojawia się interesujący wątek związany z problemem ewentualnych regulacji rynku kapitalistycznego. Ostatnio dzieje się tak często w związku z inwazją Ubera i reprezentowanego przez niego „modelu biznesowego”, jak to określają niektórzy ekonomiści. Oto, gdy tylko w dyskusji pojawia się głos, z reguły nieśmiały, nawołujący do tego, by jednak poddać tego typu aktywność pewnym regulacjom, które mogłyby spowodować, że szanse różnych podmiotów na rynku zostałyby wyrównane (taksówkarze stoją dziś na z góry przegranych pozycjach), natychmiast pojawia się kontrgłos, że przecież dzięki Uberowi i tego typu „modelom biznesowym” konsument dostaje pewne usługi taniej. Jeśli ktoś domaga się regulacji, to chce, aby było drożej. I w ten prosty sposób zamyka się usta wszelkim krytykom uberyzacji gospodarki. Zbyt pospiesznie i niemądrze.Andrzej Szahaj•12 sierpnia 2017