Hadaj: Antyczna tragedia Platformy. Klif na końcu drogi
Jedna z moich redakcyjnych
koleżanek poszła kiedyś na wywiad
z Ewą Kopacz, wtedy jeszcze minister zdrowia,
w koralach. Pani minister przez dłuższy czas
zamiast odpowiadać na konkretne pytania,
egzaltowała się kształtem, kolorem
i długością naszyjnika, który bez
wątpienia mógł być ładny.
A potem mówiła przez dwie godziny
o niczym. Polska ulica określa takie mówienie
jednym konkretnym słowem, którego w DGP nie
przystoi przywoływać. I tak doskonale
wiedzą Państwo, co mam na myśli.