Kamil Durczok: To ja określam granice, co mi przystoi, a co nie
- Z powodu dwóch tekstów we „Wprost” nie pozwolę się zepchnąć do
narożnika, w którym będę się musiał tłumaczyć z tego, czy zatrudniam
więcej kobiet, czy mężczyzn? Czy ktoś się bał dołączyć do mojego
zespołu, czy nie? Czy w sieci wrze, czy nie? Czy internet huczy, czy
nie? Poszedłem do sądu, bo nie chciałem, by ludzie przyjęli to, co
zostało napisane we „Wprost”, za prawdę - mówi Kamil Durczok w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.