Gdy przewoźnik zapomni zabrać pasażera na pokład, trzeba dochodzić swego
– Mieliśmy
odlecieć do Las Palmas. Przed rozpoczęciem
wpuszczania na pokład samolotu sprawdzono karty
pokładowe osób stojących w kolejce, w tym nasze
– opowiada pan Michał. – Niedługo potem
nadano komunikat: „Lot na Gran Canarię zostanie
opóźniony z przyczyn technicznych. Więcej
informacji podamy za 30 minut”. Ze względu na brak
wolnych miejsc siedzących w okolicy bramek udaliśmy
się w pobliże tablicy odlotów i
głośnika, przez który podawano komunikaty.
Mogę zapewnić, że słuchaliśmy ich
bardzo uważnie, parokrotnie sprawdzaliśmy
tablicę odlotów, aż pojawiła się na
niej informacja „wystartował”.
Odnaleźliśmy pasażerów lecących tym
samolotem. Potwierdzili, że poza komunikatem o
opóźnieniu, który również
słyszeliśmy, nie było więcej żadnych
informacji. Otwarto po prostu bramki. Dlatego domagamy się
zwrotu całości poniesionych kosztów zakupu
biletów alternatywnego połączenia na Gran
Canarię. Jednak na naszą reklamację nie mamy
odpowiedzi – martwi się czytelnik.