Bąk: Żółtodzioby i stary wyjadacz
Pamiętam, jak prawie 20 lat temu Toyota wprowadzała na rynek pierwszą na
świecie seryjną hybrydę – priusa. Prezes koncernu z pełną powagą
oświadczył wtedy publicznie, że przyszłość motoryzacji należy do tego
typu samochodów. Śmiechom nie było końca. Wyglądem auto przypominało
obuch młotka, jego wnętrze było równie urodziwe co plastikowa butelka,
a osiągi zbliżone do śpiącego leniwca. Z priusa szydzili wszyscy:
kierowcy, eksperci, inne koncerny. – Japończycy to idioci. To się nie ma
prawa udać – powiedzieli głośno Niemcy i wrócili do udoskonalania
diesli.