Dziewiąty już akt komediodramatu o SN, czyli jak nie należy tworzyć prawa [OPINIA]
Brak realnych konsultacji, szybka ścieżka poselska, wolty – czasem o 180, a niekiedy o 360 stopni – obradowanie i głosowanie nocami. I wreszcie – co przecież nie mniej ważne – najzwyczajniej w świecie kiepskie przepisy. Kolejna, dziewiąta już, nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym to najlepszy przykład na to, jak prawa tworzyć nie należy. I jak niektórzy, gdy tylko dać im odrobinę władzy, instrumentalnie to prawo traktują.