Portret prawnika po przejściach
Stary prawnik przypomina starego
taksówkarza. Tamten z rozmarzeniem wspomina czasy, kiedy
podjeżdżał na postój i mówił
ludziom, dokąd jedzie. Ten pamięta, jak to
mógł do rachunku doliczać każdą
godzinę, kiedy tylko wspomniał w myślach
nazwisko klienta. W obu przypadkach to się
skończyło.