MON wreszcie będzie kupować. Na stole wyrzutnie Himars, satelity Airbusa, system kierowania ogniem Topaz
Modernizacja wyspowa. Albo homeopatyczna. Takim mianem, z pewną dozą sarkazmu, określano w ostatnich latach poczynania resortu obrony w kwestii zakupów zbrojeniowych. W uproszczeniu chodziło o to, że kupowaliśmy ułamek tego, co nam było potrzeba. Na dodatek bywało tak, że te zakupy były ze sobą bardzo luźno powiązane i nie tworzyły spójnego systemu.