Ustna umowa najmu może drogo kosztować
Zamieściłam ofertę
wynajęcia mieszkania. Odpowiedziała na nią
kobieta, której przesłałam zdjęcia
lokalu, a następnie omówiłyśmy
szczegóły najmu, określiłyśmy
wysokość czynszu i kaucji. Dostałam od niej
przelew, w którego tytule widniał wpis:
„kaucja za wynajem mieszkania”. Po kilku dniach
wzięła ode mnie klucze i wniosła swoje meble,
ale później stwierdziła, że rezygnuje, i
zażądała zwrotu kaucji. Ja uważałam,
że powinna zapłacić mi trzymiesięczny
czynsz. W sądzie przedstawiłam dowody na zawarcie
ustnej umowy najmu: przelew, spis i zdjęcia mebli
zostawionych przez tę panią, zeznania
świadków, że otrzymała klucze. Mimo to
sąd orzekł, że mam zwrócić
kaucję, ponieważ kobieta przyszła jedynie
oglądać mieszkanie, a nie je wynająć. Co
powinna zawierać umowa i czy rzeczywiście
przedstawione przeze mnie dowody były
nieprzekonujące? Czy jestem na przegranej pozycji?
– pyta pani Anna.