Bąk: Soniczna szczoteczka do zębów jest do ... [Honda Civic 4D]
Producenci różnych przedmiotów robią, co w ich mocy,
abyśmy stali się jeszcze bardziej leniwi, niż jesteśmy i wydawali
jeszcze więcej pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebujemy. Wczoraj
dostałem e-maila z ofertą zakupu szczoteczki do zębów. Sonicznej. Wow!
„Soniczna szczoteczka do zębów” – to brzmi naprawdę super. Jakby używali
jej kosmonauci, Transformersi albo jakby została wynaleziona przez obcą
cywilizację. I w dodatku można ją obsługiwać z poziomu smartfona.
Serio. Szorujecie plomby i gapicie się w ekran telefonu, który
podpowiada wam, czy w danej sekundzie powinniście skupić swoją uwagę na
dolnej prawej trójce czy może górnej lewej siódemce. Przed popełnieniem
błędów chronią was czujniki lokalizacji, nacisku i ścierania.
Przypominam w tym miejscu nieśmiało, że nie mówimy o najnowszym myśliwcu
szturmowym Lockheeda Martina tylko o przyrządzie do dbania o higienę
jamy ustnej. Aha... właśnie doczytałem, że główka szczoteczki wykonuje
62 tys. ruchów sonicznych na minutę. Nie do końca rozumiem, czym są te
„ruchy soniczne”, ale od razu wyobraziłem sobie króliki...