Miłosz: Filmy, bajki i seriale o uzbrojeniu, czyli co reżyseruje szef MON [OPINIA]
Zaczęło się prawie jak u Hitchcocka. Najpierw był, jak to się ładnie mówi w branży filmowej, teaser, w tym wypadku zwiastun w mediach społecznościowych. Ministerstwo Obrony Narodowej zaciekawiło obserwatorów, sygnalizując, że coś ma się wydarzyć. Potem przyszło filmowe trzęsienie ziemi, czyli obwieszczenie, że kupujemy w Turcji bezzałogowe statki powietrzne zdolne do przenoszenia pocisków. Wśród bacznych obserwatorów polskich zakupów zbrojeniowych ta informacja wywołała, delikatnie rzecz ujmując, duże zdumienie. Widzowie po prostu oniemieli. Raz, że zakup został przeprowadzony w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Trochę tak, jakbyśmy byli na wojnie albo zaraz mieli na niej być. Dwa, że nie uwzględniono polskiego przemysłu obronnego, a już wcześniej państwo polskie na mniejsze bezzałogowce wyłożyło setki milionów złotych i naturalne byłoby kontynuowanie tej współpracy, o czym na łamach DGP pisaliśmy. W każdym razie minister obrony ‒ reżyser Mariusz Błaszczak zaskoczył wszystkich, pochwalił się sukcesem i teraz nie wypada nic innego, jak tylko cieszyć się, że w najbliższych latach nasze zdolności w tym obszarze się zwiększą.