Komu się poskarżyć na złe warunki w sanatorium?
Pan Władysław z Płocka na wyjazd do sanatorium czekał prawie dwa lata. Wreszcie się udało. – Zamieszkałem w pokoju dwuosobowym na niskim parterze, prawie w piwnicy. Pokoik był wprawdzie ciasny i nieco obskurny, ale nie przeszkadzało mi to. Zdenerwowałem się, kiedy zobaczyłem, że stojące w holu obok recepcji stolik i dwie sofy, które powinny być do dyspozycji kuracjuszy, zajmuje pani handlująca odzieżą. Zapytałem przechodzącą pracownicę sanatorium, gdzie mogą usiąść pacjenci, i usłyszałem, że na schodach – pisze pan Władysław.