Gminy sporządzają plany miejscowe pod dyktando inwestorów
Nie ma planu zagospodarowania lub nie jest taki, jak oczekiwałby tego
inwestor? Dla farm wiatrowych to nie problem. Drobna suma przelana na
rzecz gminy i plany powstają lub zmieniają się jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki. Co jeszcze ciekawsze i bardziej zaskakujące,
nie chodzi tu o wręczanie łapówek, ale... przyjmowanie „darowizny” od
inwestora na rzecz samorządu. Gmina może to robić, bo żaden przepis
prawa jej tego nie zabrania.