Andrysiak: Między ustami a czarnym PR, czyli prawo do krytyki kontra sądowa cenzura
Firmy coraz częściej wykorzystują sąd do walki z oczerniającymi ich w sieci internautami. Ich prawo – wypadałoby powiedzieć. Jeśli klienci mieszają ich dopieszczone produkty z błotem, a oni – jako producenci tychże – czują się tą opinią dotknięci, idą do sądu i dochodzą swoich praw. Prezes dużej firmy czytający na forach niepochlebne komentarze na swój temat ma prawo się czuć urażony. I, jako urażony, oczekiwać zadośćuczynienia.