Mamy instytucje, brakuje efektów
Obejrzałem oba „Dywizjony 303”. Diabeł mnie podkusił…
Ten tak zwany „angielski” jest filmem bardzo średnim, wystarczy
powiedzieć, że nawet Dorociński gra nudno, deklamując i robiąc najbardziej oczywiste miny. Reżyser powinien zapłakać nad tym, że nie potrafi poprowadzić aktorów, a scenarzysta złapać doła, że nie udało mu się wyjść poza trywialne schematy.