Ryszard Petru: Jeśli nadejdą gorsze czasy, to leżymy
W zeszłym tygodniu grecki minister finansów przyznał, że Grecja nie jest w stanie powrócić na rynki finansowe w roku 2012, jak wcześniej zapowiadano. I choć podkreślał, że wszystko jest w porządku i realizacja zaleceń MFW idzie zgodnie z planem, to reakcja na te deklaracje była natychmiastowa: rentowność greckich obligacji 2-letnich wzrosła do rekordowego poziomu prawie 18 proc. Przymiotnik „śmieciowe” nie jest chyba wystarczająco mocny, aby opisać wartość tych papierów. Chwilę później minister finansów Niemiec, czyli de facto minister finansów Unii Europejskiej, przyznał w końcu, że bez restrukturyzacji greckiego długu prawdopodobnie się nie obejdzie. Dotychczas większość oficjeli unijnych zapewniała, że taki wariant nie wchodzi w grę. Grali oczywiście na zwłokę. Dzisiaj mało kto chyba jeszcze wierzy, że obejdzie się bez kontrolowanej restrukturyzacji długu Grecji w niedługim czasie.