Prof. Pawłowski: Przeciętny sędzia nie zna się na analizie DNA, musi komuś zawierzyć. A bywają biegli, którzy nigdy biegłymi nie powinni zostać
- W 2012 roku w Stanach Zjednoczonych pewien bezdomny został oskarżony o
zabójstwo multimilionera, bo na ciele denata ujawniono DNA
tego włóczęgi. Groziła mu za ten czyn kara śmieci. I wszystko byłoby
spójne, gdyby nie to, że bezdomny w chwili zdarzenia leżał nieprzytomny
na OIOM-ie pod ścisłym nadzorem lekarskim i w żaden sposób nie mógł
dokonać zabójstwa. Okazało się - dopiero w toku procesu - że ratownicy
medyczni, którzy udzielali pomocy pokrzywdzonemu trzy godziny wcześniej,
przenieśli DNA oskarżonego na zabitego mężczyznę. Ten człowiek miał niepodważalne alibi, a mimo
wszystko prokuratorzy postawili go w stan oskarżenia. Nie rozumieli, jak
to się stało, że DNA "przeszło" z osoby na osobę - opowiada Ryszard Pawłowski, profesor nauk medycznych, kierownik pracowni biologii i genetyki sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.