Odwaga słabych, nieśmiałość silnych
Efekty ostatniej rozmowy Joego Bidena z Władimirem Putinem wciąż trudno ocenić. Choćby dlatego, że obie strony zdały z niej skrajnie odmienne relacje. Można natomiast dość precyzyjnie odtworzyć cele Moskwy
Napięcie wokół Ukrainy przypomina nieco sytuację z wiosny, gdy Rosjanie również gromadzili wojska na granicach i dawali do zrozumienia, że są gotowi do wojny. Różnica polega na tym, że wtedy nie towarzyszyło temu antyukraińskie wzmożenie w mediach państwowych. Wiosną można było więc być pewnym, że żadnej wojny nie będzie. Teraz ta pewność jest nieco mniejsza – bo telewizyjną obróbkę umysłów można uznać za preludium do tłumaczenia widzom, dlaczego eskalacja była nieunikniona – choć inwazję z maszerującymi na Kijów kolumnami pancernymi wciąż trudno sobie wyobrazić. Wiosną napięcie opadło, gdy Putin zdołał zmusić Bidena do spotkania w Genewie. Rozmowa w cztery oczy przełomu nie przyniosła, ale dała Kremlowi pretekst do propagandowego świętowania wzrostu znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej. Czy tak będzie i tym razem, wkrótce się przekonamy. Na razie trudno o optymizm.
Test wytrzymałości
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.