Dzielenie niedźwiedzia
Zamiast drżeć na samą myśl o możliwym rozpadzie Rosji, należy zawczasu budować sobie instrumentarium do zarządzania tym procesem. W przeciwnym razie to Rosja kiedyś znów „zarządzi” naszymi kryzysami
Jak się zbudzi, to nas zje – taka narracja długo dominowała wśród politycznych i eksperckich elit Zachodu, a powtarzali ją chętnie zwykli obywatele. Ostatnio osłabła, bo nie trzeba być geniuszem analizy strategicznej, by zauważyć, że Rosja i tak okazała się dość nieobliczalna. Mimo pieszczot i karesów, a także oczywistej kalkulacji, że rozpętanie otwartej wojny w Europie wcale się jej nie opłaci, i tak napadła na Ukrainę. W dodatku popełnia tam zbrodnie, które przypominają mroczne czasy II wojny światowej, i sama zamyka sobie drogi powrotu do wspólnoty narodów cywilizowanych. Ale i tak tu i ówdzie jeszcze podnoszą się głosy: „nie drażnić bardziej”, „nie eskalować”, „nie zapędzać do narożnika”… Bo jak zapędzimy, to wiadomo: Rosjanie odetną nam gaz i ropę. Cóż, i tak odcięli. I to pomimo ton eksperckich analiz wskazujących, że Zachód bez ich węglowodorów jakoś sobie poradzi, natomiast rosyjska gospodarka i stworzone wokół Kremla państwo bez pieniędzy z eksportu tych surowców do Europy – raczej nie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.