Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Po co Łukaszenka maluje litery na czołgach

2 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

U kraińska „strategia zwycięstwa”, którą Wołodymyr Zełenski ma niebawem przedstawić Joemu Bidenowi, Kamali Harris i Donaldowi Trumpowi, będzie zakładać najpewniej eskalację konfliktu, dalsze przenoszenie go na terytorium Rosji i ewentualne umiędzynarodowienie. Przynajmniej tak można wnioskować z decyzji, które w ostatnich dniach podejmuje Ukraina. W weekend Kijów dokonał największego ataku dronów przeciwko Rosji od początku wojny. W przestrzeni powietrznej państwa agresora znalazło się 158 maszyn bezzałogowych. Niszczono elektrociepłownie m.in. w obwodzie moskiewskim i twerskim. Wczoraj z powodu zagrożenia było zamknięte stołeczne lotnisko Wnukowo. Równocześnie w kierunku granicy z Ukrainą Alaksandr Łukaszenka skierował pojazdy opancerzone i czołgi, które były oznaczone symbolami taktycznymi (literą B). Maluje się je, gdy dana grupa batalionowa „składa” się do ataku. Zełenski może nie czekać, aż Łukaszenka da się „przekonać” do rozpoczęcia walki. I uderzyć jako pierwszy. Dokładnie tak jak w obwodzie kurskim. Przed atakiem przez kilka tygodni Kijów spinował wersję o szykowanej ofensywie rosyjskiej z tego kierunku na Sumy. Po czym sam wyprowadził cios, nie informując o tym ani USA, ani NATO. Skoro można uderzyć w Rosję, to dlaczego nie w znacznie słabszą Białoruś?

W tym przypadku trudno ocenić, kto chce eskalacji. Z punktu widzenia Łukaszenki wchodzenie do wojny jest skazaniem się na wariant syryjski. Ukraińcy z udziałem pułku Kalinowskiego – formacji zasilanej przez białoruską opozycję, która walczy na Donbasie – spokojnie są w stanie zawojować kilka powiatów w okolicy Homla i zbudować tam jakąś formę parapaństwa białoruskiego. Jeśli chodzi o zasadę działania podobną do fundamentalistycznej enklawy w Idlibie czy w przeszłości w Aleppo. Na jego czele mogliby stanąć antyreżimowi wojskowi białoruscy walczący po stronie Ukrainy pod biało-czerwono-białą flagą.

W zasadzie nawet jest do tego uzasadnienie prawnomiędzynarodowe. Białoruś po 24 lutego 2022 r. udostępniała swoje terytorium do ataku lądowego na Kijów. Pozwalała również na starty rosyjskich MiG-31K – przenoszących hipersoniczne pociski Kindżał – z lotniska w Maczuliszczach. Gościła rosyjski odpowiednik NATO-wskiego AWACS-a – A-50, który pomagał w atakach powietrznych na Ukrainę. Nawet te trzy powody dają Zełenskiemu prawo do odwetu bez pytania o to, czy Łukaszenka robił to wszystko z własnej woli, czy pod presją Putina.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.