Indie nie są ani proukraińskie, ani prorosyjskie
Worożbyt: Nowe Delhi już w 2014 r. zaczęło ograniczać zależność od Rosji
Premier Indii Narendra Modi był w Moskwie w dniu, gdy Rosjanie ostrzelali kijowski szpital dziecięcy Ochmatdyt. Zdjęcia, gdy ściskał się z Władimirem Putinem, obiegły świat i wywołały krytykę także w indyjskiej prasie. Czy zaplanowanie wizyty w Kijowie na ukraiński Dzień Niepodległości 24 sierpnia to forma dyplomatycznego zadośćuczynienia?
Wizyta w Moskwie akurat podczas tego strasznego ostrzału została skrytykowana nie tylko przez prasę, lecz także przez polityków z opozycyjnego Indyjskiego Kongresu Narodowego, a nawet przez zagranicznych dyplomatów, w tym ambasadora Stanów Zjednoczonych. Myślę, że miało to wpływ na organizację wizyty w Kijowie. Ukraina zapraszała Modiego od dawna. Relacje z Indiami są bardzo ważne. W Kijowie od uzyskania niepodległości przez Ukrainę nie był żaden indyjski premier. Byli prezydenci, ale Indie to republika parlamentarna, więc ich rola jest czysto ceremonialna. Z naszej strony ostatnim prezydentem goszczącym w Indiach był jeszcze Wiktor Janukowycz. Mam nadzieję, że wizyta doprowadzi do przyspieszenia pewnych procesów w relacjach dwustronnych. Kiedy prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że jest mu przykro z powodu spotkania Modiego z Putinem, naszego ambasadora w Nowym Delhi wezwano do MSZ i skasowano spotkanie grupy współpracy w dziedzinie kultury. Teraz tego typu grupy wznawiają pracę. To ważny element współpracy, a wizyta na najwyższym szczeblu zwykle służy jako bodziec motywujący do współdziałania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.