Czego chce Zełenski i gdzie zderzył się z Trumpem
N a bazie rozmów z ukraińskimi dyplomatami DGP odtwarza kulisy negocjacji rozejmowych. Opisują oni czerwone linie, których Kijów nie zamierza przekroczyć. I nie dotyczą one tylko proponowanego przez Stany Zjednoczone uznania aneksji Krymu.
Jak wynika z naszych rozmów, w dwóch projektach porozumienia – jednym przedstawionym przez USA i drugim sformułowanym przez Ukrainę, Francję i Wielką Brytanię – jest dziewięć ważnych postulatów. Amerykanie proponują uznanie de iure aneksji Krymu i zaakceptowanie de facto okupacji w obwodach chersońskim, donieckim, ługańskim i zaporoskim. Rosyjskie zdobycze na Charkowszczyznie miałyby podlegać wymianie na skrawki obwodów biełgorodzkiego i kurskiego. Kijów miałby zaakceptować de facto okupację, wchodząc we współpracę z Rosjanami i ich kolaborantami przy określaniu zasad żeglugi dolnym Dnieprem.
– Już w tym punkcie nie mogliśmy się zgodzić. Rozmowa z Rosjanami czy z tymi, którzy zdradzili Ukrainę po inwazji, oznaczałaby, że ich legitymizujemy. Dniepr po wysadzeniu tamy w Nowej Kachowce przez Rosjan trzeba pogłębić, aby mogły po nim pływać duże jednostki. Mamy współpracować przy tym z okupantami, którzy wysadzili tamę, doprowadzając do katastrofy ekologicznej? – komentuje dyplomata zaangażowany w rozmowy. Ukraińcy chcą sami ustalać zasady żeglugi po Dnieprze. Jak ujawnił na bazie projektów dokumentów Reuters, Kijów domaga się również przejęcia kontroli nad ruinami tamy. Jej odbudowa byłaby konieczna do wznowienia ruchu statków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.