Rijad znów sceną dla rozmów o rozejmie
Rosjanie postawili na doświadczenie. Na czele zespołu, który wczoraj wznowił rozmowy o pokoju z Amerykanami, stanęli 75-letni dyplomata Grigorij Karasin z 47-letnim doświadczeniem w pracy w radzieckim i rosyjskim MSZ-ach oraz 70-letni Siergiej Biesieda z Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Ten z kolei przez dłuższy czas odpowiadał za umacnianie politycznych wpływów Kremla w Kijowie i innych stolicach państw byłego ZSRR. Po raz pierwszy w Rijadzie w tym samym czasie co rosyjska delegacja znajdowali się także Ukraińcy. Gospodarze zadbali o to, by nie doszło do ich bezpośrednich kontaktów z przedstawicielami Moskwy.
Według zapowiedzi reprezentantów trzech zainteresowanych stolic tematem rokowań były techniczne szczegóły wprowadzenia w życie decyzji politycznych, które podjęto w trakcie poprzedniej rundy negocjacji amerykańsko-ukraińskich oraz ubiegłotygodniowej rozmowy telefonicznej prezydentów Donalda Trumpa i Władimira Putina. Dotyczą one w szczególności zawieszenia broni na morzu oraz wstrzymania ataków na cele energetyczne. Gdyby zakończyły się sukcesem, kolejnym krokiem miałby być pełnowymiarowy rozejm.
W weekend Ukraińców zaniepokoiły jednak kolejne komentarze przedstawiciela Trumpa ds. kontaktów z Rosją. Steve Witkoff po wizycie w Moskwie opowiadał, że mieszkańcy okupowanych obszarów Ukrainy sami chcieli przyłączenia do Rosji, a Putin po nieudanym zamachu na Trumpa szczerze modlił się za jego zdrowie.
Po 12 godzinach rozmów agencja TASS zapowiedziała, że komunikat końcowy zostanie opublikowany dopiero dzisiaj. ©℗ A2, A12
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.