Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Donieck drży z zimna i czeka na tanie piecyki węglowe z Rosji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Idą przymrozki, a zbuntowany Donbas jest bez gazu, prądu i ciepłej wody. I nawet planów pomocy brak

Ostrożna odwilż, obserwowana od kilku tygodni w relacjach między Rosją i Ukrainą, nie wynika ze zmiany rosyjskiej strategii wobec Zagłębia Donieckiego. Kreml zamiast w wojnę będzie musiał zainwestować w piecyki dla samozwańczych republik ludowych na wschodzie Ukrainy.

W ostatni czwartek w Moskwie odbyło się pierwsze forum Strategii Odbudowy Zagłębia Donieckiego (SWD). Zebrani - deputowani do rosyjskiej Dumy, eksperci i przedstawiciele separatystów - mieli opracować plan pomocy Donieckowi i Ługańskowi w przetrwaniu zimy.

- Infrastruktura znajduje się w katastrofalnym stanie. Dlatego nie umiemy dać odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące zaopatrzenia w ciepłą wodę i gaz mieszkańców. Może wesprą nas państwa Unii Celnej - zastanawia się w rozmowie z DGP Denys Puszylin, jeden z inicjatorów powstania samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej.

Oczekiwanie na pomoc Rosji, choćby w kwestii dostarczenia tanich piecyków węglowych, "burżujek", to jedyny konkretny pomysł SWD. Już w tym tygodniu w Zagłębiu Donieckim mają się pojawić pierwsze przymrozki.

Najgorsze perspektywy są przed mieszkańcami zrujnowanych blokowisk wielkich miast. Nieco lepsza jest sytuacja w mniejszych ośrodkach.

- Rodzice mieszkają na obrzeżach Krasnoarmijska. Mają własny dom, więc mróz im niegroźny. Palą w piecu węglem z miejscowej kopalni. Gorzej z wodą. Cała ulica korzysta z jedynej niezasypanej studni u sąsiadów - opowiada Pawło, doniecki biznesmen mieszkający w Rosji.

- Niech się pan i cały Zachód nie martwi. Tam mieszkają Rosjanie. Przeczekają i przecierpią, a ich nienawiść wobec UE, USA i Kijowa tylko wzrośnie - komentuje znany z ostrego języka politolog Siergiej Markow, były deputowany Jednej Rosji. Nasz rozmówca mija się z prawdą: w Zagłębiu Donieckim Rosjanie nie stanowią większości; co innego jeśli chodzi o ludność rosyjskojęzyczną. Tych dwóch grup nie należy jednak utożsamiać.

Wojna w Donbasie zrujnowała znaczną część infrastruktury energetycznej. 80 proc. kopalń zostało zalanych, nie działa kilka elektrowni. Obie strony oskarżają się o celowe niszczenie tych obiektów. Między kwietniem a wrześniem trwała tu regularna wojna, do której w sierpniu włączyły się oddziały rosyjskiej armii. Od 5 września obowiązuje rozejm, ale nie wszędzie jest on przestrzegany.

Walki trwają przede wszystkim w okolicach Szczastia, Debalcewego i donieckiego lotniska. - Bez tych trzech obiektów oraz portu w Mariupolu Doniecka Republika Ludowa pozostaje gospodarczo niepełnowartościowa. Rozejm przed zajęciem tych miast był wielkim błędem. Trudno mi przewidywać, czy DRL przeprowadzi kontrofensywę, ale jeśli głodny sąsiad mieszka obok spiżarni, to w końcu pewnie wyłamie do niej drzwi - ocenia Siergiej Markow, którego tezy najczęściej idą po linii oficjalnej polityki Kremla.

Na razie separatyści skupiają się bardziej na problemach wewnętrznych niż na przygotowaniach do kontynuowania wojny. Nasilają się konflikty między komendantami polowymi. Przed ponad tygodniem ciężko ranny w zamachu został pierwszy lider DRL Pawło Hubariew. Z kolei podługańscy Kozacy zdążyli ogłosić niezależność od Ługańskiej Republiki Ludowej. Separatyści z DRL, chcąc opanować sytuację na 2 listopada, planują wybory szefa republiki, którym niemal na pewno zostanie obecny premier Ołeksandr Zacharczenko.

Kontynuowanie wojny jest nie na rękę również Ukrainie. Kraj w tym roku i tak czeka 8-proc. spadek PKB. I bez bombardowań kijowskie kaloryfery są tak samo zimne, jak donieckie. W wielu miastach, wliczając w to część dzielnic stolicy, ciepła woda jest dostarczana przez kilka godzin dziennie, a miejskie latarnie - np. w Dniepropetrowsku - gasną już o 23. Ukraina oszczędza energię na zimę, bo mimo piątkowego porozumienia z Rosją nie może być pewna, że gaz będzie płynąć.

W ramach łagodzenia konfliktu z Rosją prezydent Petro Poroszenko podpisał przyjętą przed miesiącem ustawę o specjalnym statusie okupowanych obszarów Zagłębia Donieckiego. Przepisy weszły w życie w sobotę. Dają one separatystom z Doniecka i Ługańska faktyczną autonomię kulturową i gospodarczą na okres trzech lat, pozostawiając ich tylko formalnie w składzie Ukrainy. Moskwa przyjęła taki stan rzeczy, a prezydent Władimir Putin nazwał nawet idiotą urzędnika, który zakwestionował ukraińskość Kramatorska - miasta w Donbasie odbitego przez siły rządowe.

O formalnym uznaniu niepodległości DRL i ŁRL przez Moskwę nie ma mowy.

Na forum SWD dyskutowano z kolei precedens z Organizacją Wyzwolenia Palestyny, która była przez lata uznawana przezz społecznośc międzynarodową za legalne przedstawicielstwo narodu palestyńskiego bez formalnego uznania dla Palestyny jako państwa.

@RY1@i02/2014/204/i02.2014.204.00000090a.802.jpg@RY2@

ap

Podczas działań wojennych zburzone zostały kopalnie, elektrownie, a także osiedla mieszkaniowe

Michał Potocki

korespondencja z Moskwy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.