Frustracja Ukrainy grozi nową rewoltą
Ratyfikacja umowy stowarzyszeniowej i ustawa o specjalnym statusie Donbasu przeszły niemal w pakiecie. Ale zebranych pod parlamentem Ukraińców interesowało co innego. Na ile Rada, prezydent i rząd są w stanie rozliczyć system Janukowycza. Uważają, że jego elementy istnieją do dziś. W dużym stopniu mają rację. Na Ukrainie nie wprowadzono znacznych reform. Spełniono za to część postulatów Rosji - federalizując Donbas i legalizując na jego terenie uzbrojone oddziały. Zamrożono nie tylko konflikt na wschodzie, ale i umowę stowarzyszeniową (przez rok każde z państw UE będzie mogło ustosunkować się do uwag, które do dokumentu zgłosiła Rosja). Jeśli dodamy zbliżającą się zimę i niemal pewne przerwy w dostawach gazu, perspektywy prezydenta Poroszenki nie są dobre. On porusza się w granicach zgniłych kompromisów. Ludem włada emocja.
Wrze nie tylko na ulicy. Wrze w wojsku i oddziałach ochotniczych. Jeden z dowódców Specnazu wygrażał niedawno Poroszence. Wielu dobrowolców oprócz walki z rebeliantami zajmuje się rekietem. Inni stają się ochroniarzami przedsiębiorców. A Regionałowie grożą powołaniem alternatywnego rządu. Sytuacja jest rewolucyjna. Wybuch frustracji grozi wariantem kirgiskim, w którym tłum obala postmajdanowego prezydenta. Poroszenko dziś jest u szczytu popularności. Jutro może powtórzyć los Kurmanbeka Bakijewa. Kirgiza do władzy wyniosła kolorowa rewolucja. Pozbawiła jej anarchiczna rebelia sfrustrowanej ulicy.
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.00000020a.802.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz zastępca szefa Dziennika
Zbigniew Parafianowicz
zastępca szefa Dziennika
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu