Ukraina bliżej Unii. Teoretycznie
Rząd zapowiada obniżenie podatków, prezydent - rozpisaną na sześć lat strategię reform. Władze przed wyborami próbują zniwelować rosnące niezadowolenie społeczne. Niemniej kraj wychodzi z postsowieckiego kręgu
Parlamenty europejski i ukraiński równolegle zgodziły się wczoraj na ratyfikację umowy stowarzyszeniowej Unia Europejska - Ukraina. Wejście w życie wszystkich zapisów umowy w wyniku nacisków Rosji zostało jednak odłożone do przyszłego roku. Aby zniwelować rosnące niezadowolenie Ukraińców z nowej władzy, zarówno prezydent Petro Poroszenko, jak i premier Arsenij Jaceniuk obiecali przyspieszenie reform.
- Tą ratyfikacją pogrzebaliśmy próbę odrodzenia nowego modelu Związku Radzieckiego. Od teraz Ukraina formalnie przestaje być państwem postsowieckim i tworzy podstawę dla zbudowania demokratycznego państwa europejskiego - mówił ambasador Kijowa przy UE Kostiantyn Jelisiejew, jeden z głównych negocjatorów umowy jeszcze w czasach Wiktora Janukowycza. Rada Najwyższa jednogłośnie poparła wczoraj umowę. Poroszenko podpisał ją natychmiast na oczach deputowanych.
Umowę, której odroczenie w listopadzie 2013 r. doprowadziło do masowych protestów i obalenia prezydenta Janukowycza, przyjął wczoraj również Parlament Europejski. Teraz muszą ją jeszcze ratyfikować wszyscy członkowie UE (dotychczas uczyniły to Bułgaria, Litwa, Łotwa, Malta i Rumunia). Ale kiedy się to już stanie, umowa w pełni wejdzie w życie dopiero z końcem 2015 r. Z jednej strony przedłuża to okres obowiązywania jednostronnych preferencji dla ukraińskiego eksportu na teren Unii. Z drugiej - do końca przyszłego roku członkowie UE mają czas, by uwzględnić (lub nie) uwagi, które do umowy zgłosiła Rosja.
To krok w tył w stosunku do listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Wówczas nawet przedstawiciele państw utrzymujących dobre relacje z Rosją deklarowali, że nie ma mowy o dopuszczeniu Kremla do uzgodnień dotyczących dwustronnych relacji unijno-ukraińskich. Groźba wypowiedzenia przez Rosję wojny handlowej przeżywającej recesję ukraińskiej gospodarce sprawiła jednak, że Poroszenko i Bruksela musieli pójść na ustępstwa.
Umowa z UE została ratyfikowana tego samego dnia, gdy parlament przyjął dwie ustawy przewidujące specjalny status dla części Zagłębia Donieckiego. Przepisy de facto sankcjonują istnienie w Doniecku czy Ługańsku separatystycznych oddziałów zbrojnych, przyznając władzom lokalnym prawo do tworzenia "milicji ludowych". Miastom o specjalnym statusie, których spis ma zostać dopiero przedstawiony, przyznane zostanie również prawo do zawierania umów gospodarczych z Kijowem oraz z rosyjskimi regionami.
Specjalny status dla Zagłębia Donieckiego wywołał falę oburzenia. "Porównując sytuację z lipcem, gdy wszyscy liczyli dni do rozpędzenia tych mętów, status podarowany im przez Poroszenkę jest dla nich szalonym sukcesem. Poroszenko zdał Putinowi dokładnie tyle interesów Ukrainy, aby samemu nie zostać pobitym na Majdanie przez własnych obywateli" - napisał publicysta Dmytro Hnap. Wspomnienie Majdanu nie jest przypadkowe. Na Ukrainie aż huczy od plotek o nowych protestach, a niektórzy polowi komendanci wprost deklarują: "Najpierw uporamy się z Donbasem, potem pójdziemy na Kijów".
Dlatego władze, pamiętające przy okazji o zbliżających się wyborach parlamentarnych, próbują ucieczki do przodu. Jednym z podstawowych zarzutów pod adresem zarówno Poroszenki, jak i Jaceniuka, jest brak obiecywanych reform. - Rząd pracuje nad wieloma reformami, choćby podatkową. Ale sam pan rozumie... Wojna... Zadaniem numer jeden jest jej wygranie i pozwolenie naszemu narodowi, by zajął się odbudową gospodarki i przeprowadził ważne reformy - tłumaczył w rozmowie z DGP minister nauki Serhij Kwit.
Dlatego wczoraj prezydent zapowiedział na forum parlamentu, że wkrótce przedstawi plan szeroko zakrojonych reform pod hasłem "Strategia 2020". Na razie szczegółów nie znamy. Poroszenko w ten sposób rzucił jednak wyzwanie premierowi Jaceniukowi, który w poniedziałek przedstawił program zmian, przewidujący m.in. uproszczenie skomplikowanego obecnie systemu podatkowego, przekazanie nowych uprawnień władzom lokalnym i reformę milicji oraz sądownictwa.
- Po pierwsze, podatki. Zmniejszamy ich liczbę z 22 do dziewięciu - zapewniał Jaceniuk. Premier chce też ułatwić życie małemu i średniemu biznesowi. Rząd zamierza zdecydowanie ograniczyć uprawnienia kontrolne urzędów wobec firm o dochodzie poniżej 20 mln hrywien (5,2 mln zł) oraz obniżyć o połowę podatek CIT od takich przedsiębiorstw.
Ustępstwa Kijowa na rzecz Rosji i separatystów oburzają naród
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.000000700.803.jpg@RY2@
ap
Separatyści już zapowiadają, że najpierw zrobią porządek w Donbasie, a potem pójdą na Kijów
Separatyści zdobyli polską ambasadę
Rozejm trwa, a jakby go nie było. Mimo obowiązującego od niemal dwóch tygodni zawieszenia broni w ukraińsko-rosyjskim konflikcie w Zagłębiu Donieckim nie ma dnia, by w regionie nie doszło do incydentów zbrojnych. Wczoraj władze w Kijowie poinformowały, że separatyści zajęli budynek przy ul. Zełenej w Doniecku, w którym mieści się polski konsulat generalny. W placówce nie było pracowników MSZ, jej działalność została w czerwcu zawieszona.
- Ukraińscy wojskowi przestrzegają zawieszenia broni w ramach wykonywania planu pokojowego prezydenta Ukrainy. Terroryści i rosyjscy wojskowi kontynuują natomiast ostrzał pozycji sił ATO (operacji antyterrorystycznej - red.) - mówił wczoraj Andrij Łysenko z Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RNBO).
Z drugiej strony porównanie mapy opublikowanej wczoraj przez RNBO z analogiczną mapą z poniedziałku wskazuje, że to siły ukraińskie usiłują okrążyć Gorłówkę, czwarte co do wielkości miasto kontrolowane przez siły samozwańczej Noworosji. Pozycje sił ATO na południe od miasta znajdują się ok. 40 km dalej niż w poniedziałek. Niewiele brakuje, by odsiecz ATO doszła do bronionego od tygodni Debalcewego, co jednocześnie odcięłoby Gorłówkę od reszty Noworosji.
Kijów, jeśli nie liczyć mapy, milczy w sprawie operacji wokół Gorłówki. Potwierdzają ją za to źródła separatystyczne, które zdążyły wczoraj ogłosić własny sukces. "Bojownicy armii ludowej Donieckiej Republiki Ludowej okrążyli kolejne ugrupowanie armii ukraińskiej. Pospolite ruszenie, uderzywszy od strony Makiejewki i Gorłówki, wzięło w kleszcze ugrupowanie ukraińskie skupione w pobliżu miasta Żdaniwka" - czytamy w agencji Novorus.info. Położenie Żdaniwki koresponduje z korytarzem odwzorowanym na schematycznej mapie RNBO.
Michał Potocki
Bieżące informacje ze świata czytaj na Dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu