Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyszłość Starego Kontynentu rozstrzyga się w Donbasie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Konflikt na Ukrainie pokazał, że idea Europy jako obszaru współpracy się nie sprawdza

Eskalacja kryzysu na wschodzie kontynentu i niemożność rozwiązania go środkami dyplomatycznymi pokazują, że metoda dialogu ma na Starym Kontynencie swoje ograniczenia. W związku z tym zasadne jest pytanie, czy konflikt ukraińsko-rosyjski nie stanowi końca pewnej epoki, w której Europa była odbierana jako pokojowa przestrzeń współpracy. Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy panelu "Współpraca czy rywalizacja - jaka przyszłość czeka Europę?".

Eurodeputowany Janusz Lewandowski przypomniał, że jeszcze na początku lat 90. perspektywy na szeroką współpracę Rosją były bardzo optymistyczne. Jego zdaniem jednak konflikt na Ukrainie przekreślił tę możliwość. - Osobiście przestałem wierzyć w Europę jako obszar współpracy - powiedział Lewandowski.

- Nie byliśmy mentalnie przygotowani na taki obrót wydarzeń - przyznała Marieluise Beck, członek komisji spraw zagranicznych Bundestagu. Posłanka stwierdziła, że w Niemczech panuje głęboki zawód z powodu kierunku, jaki ostatecznie obrała polityka Władimira Putina, tym bardziej że - jak zaznaczyła - w Niemczech zawsze był silny sentyment względem Rosji objawiający się chociażby pod postacią uwielbienia dla literatury rosyjskiej. - Pamiętam, jak przyjmowany był na pierwszej wizycie w Niemczech prezydent Miedwiediew. Wydawało się, że w Moskwie wreszcie jest ktoś, kogo zawsze chcieliśmy widzieć na czele państwa rosyjskiego - stwierdziła Beck. Obecna sytuacja stanowi za Odrą problem dla każdego, kto w Niemczech uważa się za Russlandverstehera, czyli miłośnika Rosji.

Z tym, że konflikt ukraiński przekreślił możliwości współpracy na Starym Kontynencie, nie zgodził się rosyjski publicysta Maksim Szewczenko. - Wystarczy, że Unia stworzy grupę do negocjacji bez udziału Stanów Zjednoczonych - stwierdził Szewczenko.

Z kolei były premier Czech Mirek Topolanek stwierdził, że współpraca jest mitem nawet na gruncie instytucji unijnych, które są zbiurokratyzowane i nieruchawe, a ogólny kierunek polityki odbywa się pod dyktando większych członków Wspólnoty. Nie wykluczył jednak perspektywy na współpracę europejsko-rosyjską. - Musimy dostrzec, że Europa i Rosja jadą na tym samym wózku. Obydwa obszary są np. dotknięte poważnymi wyzwaniami demograficznymi.

Jakub Kapiszewski

Tomasz Żółciak

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.