Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Miński szczyt przepełniony ukraińskimi obawami

Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Czas gra na korzyść Rosji. Dramatyczna sytuacja finansowa Kijowa może zmusić władze do ustępstw. Ukraina boi się, że Moskwa przekona Zachód co do konieczności federalizacji państwa. To oznacza powstanie oligarchicznych księstw

Jeśli Rosjanie są w stanie porozumieć się z kimś spoza obozu Wiktora Janukowycza, to tym kimś jest Petro Poroszenko - komentuje w rozmowie z DGP były ekspert ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Taras Berezoweć. Jeszcze przed upadkiem poprzedniej władzy Poroszenko był typowany na kompromisowego premiera, który będzie do przełknięcia dla Moskwy.

Od tego czasu wiele się zmieniło. Ukraina utraciła Krym, Zagłębie Donieckie pogrążyło się w rebelii. Nie zmieniła się tylko taktyka Rosjan, zmierzająca do prowadzenia rozmów o Ukrainie w takim formacie, by było w nim jak najmniej - jak określa to kremlowska propaganda - rusofobów. Czyli Polaków, Bałtów albo Brytyjczyków, najbardziej wrażliwych na propozycje bezwarunkowego zawieszenia broni. - Także dlatego formuła mińska jest dla nas bardziej korzystna. Lepiej, żeby z Putinem rozmawiali oficjalni przedstawiciele UE niż na własną rękę Francuzi z Niemcami - ocenia polski dyplomata.

Rozmowy prowadzone w połowie sierpnia w Berlinie były pierwszym poważnym sukcesem Rosji: udało się zmarginalizować Trójkąt Weimarski. Ze strony Unii o deeskalacji konfliktu rozmawiali szefowie dyplomacji Niemiec i Francji Frank-Walter Steinmeier i Laurent Fabius. Bez Radosława Sikorskiego, który jest architektem kompromisu z lutego 2014 r. między opozycją i prezydentem, po którym doszło do rozkładu ekipy Janukowycza.

Symptomy ewolucji rozmów w kierunku takiego formatu można było obserwować już w lipcu, gdy ministrowie spraw zagranicznych Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy dyskutowali o warunkach ewentualnego zawieszenia broni. Tak pierwsze, jak i drugie spotkanie zakończyło się niczym. Co z punktu widzenia Rosji jest korzystne - im dłużej Ukraina walczy z rebelią i im mniej ma czasu na uporządkowanie finansów publicznych, tym bardziej będzie uchodziła w UE za państwo upadające. Pod koniec ubiegłego tygodnia Fitch obniżył rating Ukrainy dla waluty krajowej z B- do CCC. Podtrzymał też pułap ratingowy kraju na poziomie CCC. Poza tym pułapem jest D, czyli default - w praktyce bankructwo.

Taki bieg wydarzeń też gra na korzyść Rosji. Im bardziej upadająca jest Ukraina, tym bardziej władze w Kijowie są podatne na presję Zachodu na zakończenie konfliktu, łącznie z koniecznością dokonania jakiejś formy federalizacji państwa. Poparcia dla federalizacji nie wykluczają niektórzy politycy zachodni, choćby wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel. - W naszym przypadku nie byłby to niemiecki model federalny, ale raczej bośniacki, prowadzący do paraliżu państwa i utworzenia w regionach udzielnych, oligarchicznych księstewek - wskazywał w rozmowie z nami Ołeksij Harań.

O ile za rządów Janukowycza Kreml wpływał na sytuację kraju za pośrednictwem współpracujących z nim elit politycznych, o tyle w wariancie federacyjnym mógłby wpływać za pośrednictwem niezależnego od Kijowa regionu. Czas gra na niekorzyść Ukrainy. Państwo nie ma dziś umowy z Gazpromem na dostawy surowca. Jego zapasy mogą się wyczerpać już na jesieni. W październiku zaś nad Dnieprem są organizowane wybory parlamentarne. Jeśli do tego czasu nie będzie porozumienia o cenie surowca, odbędą się one w cieniu wojny gazowej. Z kolei jeśli prezydentowi Poroszence nie uda się do października spacyfikować rebelii w Donbasie, region w wyborze Rady Najwyższej nie weźmie udziału. Co z kolei dla Rosjan będzie kolejnym argumentem za federalizacją.

Dziś Ukraina w Mińsku może co najwyżej apelować do Putina, by przestał dozbrajać separatystów i ostrzeliwać z własnego terytorium ukraińską armię. Z kolei Unia będzie naciskała na obie strony, by ogłosiły zawieszenie broni. Nawet - jak przekonywał niedawno szef niemieckiego MSZ - bez konieczności rozbrojenia się przez rebeliantów, co de facto oznacza akceptację dla wariantu naddniestrzańskiego i zamrożenie konfliktu na lata.

Kolejnym celem Zachodu jest uzyskanie gwarancji, by jesienią nie doszło do przerw w przesyle gazu do UE. W zimie 2009 r., gdy Gazprom zakręcił Ukrainie kurek, ograniczył przy okazji dostawy na Bałkany. Premier Słowacji ogłosił stan wyjątkowy w gospodarce. Powtórka tego scenariusza mogłaby doprowadzić do spowolnienia wzrostu gospodarczego w Unii, a w skrajnym wariancie - wpędzić unijną gospodarkę w recesję.

Karelowi De Guchtowi przypadnie zadanie szukania kompromisu handlowego. Sposobem na porozumienie może być przymknięcie przez Rosję oka na reeksport unijnych produktów przez państwa Unii Celnej, czyli Białoruś i Kazachstan. W zamian Kreml będzie oczekiwał nacisków ze strony UE na kapitulację Ukrainy. Czyli wspomnianego wcześniej zamrożenia konfliktu.

W przeddzień rozmów Moskwa podgrzewała atmosferę. W sobotę konwój humanitarny, od kilku dni oczekujący na granicy z Ukrainą w rosyjskim Doniecku (nie mylić ze znacznie większym ukraińskim miastem o tej samej nazwie), wjechał na teren Ukrainy bez zgody jej władz. Kijów twierdzi, że w wracając wywieziono maszyny z fabryk zbrojeniowych w Doniecku i Torezie. Wczoraj szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zapowiedział zorganizowanie kolejnego konwoju z pomocą humanitarną.

W piątek do Tyraspola pojechał wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin. W stolicy samozwańczego Naddniestrza odczytał przesłanie od szefa prezydenckiej administracji Siergieja Iwanowa, by "naród Naddniestrza nigdy nie zdjął nogi z płyty powstrzymującej nazizm". - Najróżniejsi niegodziwcy z całego świata przyjeżdżają i tworzą swoje faszystowskie brygady międzynarodowe. I oczywiście NATO, które przesądza o winie Noworosji, Rosji, Naddniestrza i grozi zbliżeniem swojej infrastruktury wojskowej - komentował Rogozin sytuację na Ukrainie. Równolegle zaś prezydent Naddniestrza Jewgienij Szewczuk zarządził powszechną mobilizację.

Im dłużej Ukraina walczy z rebelią, tym bardziej jest państwem upadłym

@RY1@i02/2014/164/i02.2014.164.00000040a.804.jpg@RY2@

AP

Jako jeden z nielicznych Poroszenko jest w stanie prowadzić dialog z Moskwą

@RY1@i02/2014/164/i02.2014.164.00000040a.805.jpg@RY2@

AP

Przeciąganie konfliktu opłaca się Putinowi i Rosji

Zbigniew Parafianowicz

Michał Potocki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.